Twój e-mail:








Żywy Różaniec

Założycielka sylwetka


<< ...

Obowiązkiem każdego jest wprowadzenie dalszych pięciu członków do wspólnoty, które z kolei wprowadzają następnych. Modlitwa różańcowa jest zapleczem misji, zobowiązuje też do tego, by pomagać świadomie żyć innym – członkowie rozprowadzają dobre książki i prasę, przeznaczając na ten cel stałą, regularną ofiarę.
 
Rośnie wielka rodzina różańcowa. W 1862 r. w Żywym Różańcu jest już ok. 2 mln 250 tys. osób w samej tylko Francji. „Stajemy się zjednoczeni w modlitwie ze wszystkimi ludźmi świata” – pisze założycielka o członkach w Szwajcarii, Austrii, we Włoszech, Anglii, Ameryce, a nawet w Indiach.

Powstający w wielu miejscach na świecie Żywy Różaniec domaga się centrali. Paulina kupuje posiadłość na wzgórzu Fourviere, nazywa ją Lorette – razem z założonymi przez siebie „Córkami Maryi” chce żyć w duchu Świętej Rodziny (której domek, według tradycji, został przeniesiony z Nazaretu do włoskiego Loreto). Niezastąpioną pomocą i przyjaciółką staje się przysłana przez św. Jana Vianneya jego wychowanka, Maria. Założycielka do członków Żywego Różańca pisze listy (pozostawiła ich ok. 700), okólniki i biuletyny (70) oraz historię swego życia.

Do Pauliny Jaricot przyjeżdżają osoby duchowne, założyciele zakonów, biskupi, kardynałowie, przyszli święci (proboszcz z Ars, Zofia Barat i inni). „Nienasycone pragnienie poznania Boga i ogromna potrzeba, by kochać, kazały mi pragnąć także działania na Jego chwałę. Chciałam dołożyć moją cegiełkę do chwały Kościoła”. I tak też się stało: mając 18 lat – założyła stowarzyszenie młodych robotnic, 2 lata później – Dzieło Rozkrzewiania Wiary, a w wieku 27 lat – Żywy Różaniec.

W wieku 35 lat jest bliska śmierci. Jedzie jednak do Rzymu i do grobu św. Filomeny prosić o życie. Ojciec Święty Grzegorz XVI odwiedza ją osobiście w Rzymie i widząc chorą, prosi o jej wstawiennictwo w niebie, a ona – by papież pozwolił jej szerzyć kult św. Filomeny. Zostaje cudownie uzdrowiona w sanktuarium męczennicy w Mugnano. Grzegorz XVI zatwierdza stowarzyszenie Żywego Różańca27 I 1832 r. i nadaje mu liczne odpusty. Poleca też, by jego patronką została św. Filomena.

Królewska droga krzyża
„Moja czuła Matko (…), chcę być wtajemniczona w mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Pan błogosławi swojej oblubienicy i wprowadza ją na królewską drogę krzyża – niezwykłą, o której kard. Villecourt, jej wypróbowany zausznik, mówił: „Sytuacja tej prawdziwej córy Kościoła jest zagadnieniem, którego nikt nie jest w stanie wyjaśnić”. „W tym, co odnosi się do niej, jest coś tak nadzwyczajnego, że nie można wątpić, iż źródłem tych wielkich doświadczeń jest jej bardzo szczególne przeznaczenie”.

Wyniszczona Francja (rewolucją francuską, lipcową, krwawymi rozruchami robotniczymi) nie dawała Paulinie spokoju: „Wydaje mi się, że zło, które przeżera społeczeństwo, należy obnażyć i coś mi nakazuje szukać środków, aby temu złu zaradzić”. Wkrótce dodaje: „Szukam przed Bogiem środka zapobiegającego zniechęceniu, niemoralności, rozpaczy”. Dużo modli się na różańcu. Modlą się też członkowie Żywego Różańca. Modlitwa ta zawsze owocuje zaproszeniem do współuczestniczenia w odkupieniu innych. „Oby Niepokalana Maryja trzymała mnie w swoich dziewiczych, macierzyńskich i wiernych rękach, aby mnie przygotować do ofiary z mojego żywota dla Jezusa, mojego Zbawiciela”.

„Czułam w mojej duszy plan dzieła dokładnie jeszcze nie zdefiniowanego, ale niezbędnego” – powie w 1844 r. Chodziło o duży kompleks przemysłowy na terenach bogatych w rudę miedzi, przedsięwzięcie, które mogło przynieść odnowę społeczną. Zaczęło się od huty. Paulina miała talent organizacyjny, znała wielu ludzi, którzy mogli udzielić wsparcia (zachęcał ją do tego proboszcz z Ars). W inwestycję włożyła swój majątek.

Ale osoby, którym powierzyła realizację pomysłu (mimo wcześniejszego rozeznania), całkowicie zawiodły. „Haniebna zdrada – jak to określił papież Leon XIII – pozbawi ją całego majątku. Oprócz gorzkiego cierpienia z powodu upadku dzieła, które tak kochała, i wszystkich obaw wynikających z krańcowej biedy ta katastrofa sprowadzi na jej głowę dotkliwe i okrutne cierpienia, których powodem będą wierzyciele, sądy, piesze podróże, złe traktowanie, potępienie, oszczerstwa, pogarda. Jednym słowem – wszystko to, co może złamać najdzielniejsze serce”. A ona powie: „Moim jedynym skarbem jest krzyż”. Do jej krzyża w dużym stopniu dokładają się osoby z DWR… „Tajemnica, jaka otacza mnie i moje sprawy, jest tajemnicą krzyża”. „Jestem bowiem przekonana, że żadne tylko ludzkie dzieło nie napotkałoby tyle przeciwności ze strony demonów i ludzi”. A papież Jan XXIII pytał: „Dlaczego uczynili jej tyle złego?”.

A przecież w tym śmiałym przedsięwzięciu pomagało jej wiele wpływowych i znanych osób (J. H. Newman: „Zasługuje na pomoc wszystkich katolików na ziemi”) i wpływowych osób, hierarchów Kościoła, wreszcie sam Pius IX) „Nie to, co my, ale to, co Bóg wybrał na swoją chwałę, jest dla nas najlepsze” – pisze założycielka Żywego Różańca.

Zrujnowana, zniesławiona i osamotniona przeżywa swoje ostatnie lata w skrajnej nędzy. Modli się za prześladowców: „Mój Boże, wybacz im i obdarz ich błogosławieństwem na miarę cierpień, jakie mi zadają”. „Ci, którzy są mi nieprzychylni, sądzą, że dobrze czynią, dlatego nie obrażają Ciebie, Panie”. „Jeżeli moje krzywdy są jakimkolwiek zasługami, to niech oni będą pierwszymi, którzy zbiorą tego owoce na swoje zbawienie, jak również szczęście doczesne”. Przeciwnicy Pauliny unikają jej, nie mogąc znieść rozbrajającej słodyczy jej głosu.

Cały czas wierna jest Żywemu Różańcowi, nosi go w swoim sercu. To z jej doświadczenia krzyża, przyjmowanego na każdą chwilę, rodzą się członkowie Żywego Różańca – także w naszym tysiącleciu. Różaniec, adoracja i droga krzyżowa – wszystko przeżywa w duchu dziecięctwa: „Prostota umysłu, prostota serca, kierowanego ku Bogu, prostota wobec bliźnich, prostota charakteru, działania i wyglądu, a przede wszystkim prostota modlitwy”. I zawsze z Maryją: „Oddaję się w Twoją macierzyńską opiekę i jako Twoja niewolnica jestem już Twoja dla Boga, bezwarunkowo i na zawsze”.

Cierpi z powodu nie spłaconych długów wobec tych, którzy jej zaufali, a którzy sami niejednokrotnie niewiele mieli. Choruje na płuca. Ofiaruje nieustannie swoją modlitwę za cierpiącego Piusa IX. Wpisana zostaje do rejestru ubogich Lyonu. „Abym kochała wolę mojego Boskiego Ojca”. Umiera w wielkim opuszczeniu 9 I 1862 r. „Maryjo, moja Matko! Cała jestem Twoja!” – to jej ostatnie słowa.

Po śmierci w jej rzeczach osobistych znaleziono karteczkę: „Kochałam Jezusa Chrystusa ponad wszystko na ziemi i z miłości ku Niemu bardziej niż samą siebie kochałam wszystkich, którzy byli obciążeni pracą lub cierpieniem”. Te słowa są przesłaniem dla każdego członka Żywego Różańca – miłość jest owocem modlitwy różańcowej odmawianej całym życiem.

Irmina Samulska 

Szanowni Państwo, pragniemy poinformować, że stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookies.
Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. OK