Twój e-mail:











Modlitwa różańcowa

Świadectwa różańcowe


ZŁĄCZONE RÓŻAŃCE

Teresa K. z Łukowa, zelatorka Żywego Różańca, członkini Legionu Maryi

Droga Redakcjo!

Dwa lata temu uczestniczyłam w pielgrzymce do sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej. Gdy wychodziliśmy z sanktuarium, podeszła siostra zakonna z koszyczkiem, w którym znajdowały się drewniane dziesiątki różańca. Każdy z nas mógł je sobie wziąć i włożyć do koszyka ofiarę. Wzięłam jeden, lecz tak był sczepiony z drugim, że nie mogłam ich rozłączyć. Siostra roześmiała się, mówiąc, że Matka Boża najwyraźniej chce, abym wzięła dwa. Tak też zrobiłam. Przywiozłam je do domu, gdzie przeleżały prawie rok. W kwietniu mój mąż pojechał do Poznania, gdyż w tamtejszym komisie przez internet upatrzył sobie samochód. Kupił go, lecz przyjechał bardzo przygnębiony, gdyż właściciel samochodu był ciężko chory. Leżał w szpitalu. Miał raka szpiku kości i czekał na przeszczep, nie bardzo wierząc, że się uda. Miał 47 lat. Nie wiem dlaczego, ale mój mąż strasznie przejął się tym człowiekiem, chociaż go nie widział. Przez trzy dni o nim wspominał, w końcu stwierdził, że wyśle mu różaniec. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby sam go odmawiał i rozmawiał z chorym, ale tak nie było, więc byłam temu przeciwna. Nic nie mogło jednak odwieść męża od powziętego planu. Wysłał do brata chorego dokumenty i różaniec – ten, który przywiozłam z sanktuarium. Po jakimś czasie otrzymał dokumenty i podziękowanie.

W wigilię Zesłania Ducha Świętego, przed godziną 22.00, zadzwonił do nas telefon. Mąż go odebrał i po rozmowie był głęboko poruszony. Okazało się, że z Poznania dzwonił właściciel samochodu, mówiąc, że odzyskał zdrowie. Łamiącym się głosem powiedział, że gdy dostał różaniec, natychmiast zaczęła się poprawa zdrowia i po trzech dniach wyszedł ze szpitala. Lekarze byli zszokowani i stwierdzili, że to „chyba jakiś cud”.

Mam głębokie przekonanie, że Matka Boża już rok temu „zaplanowała”, iż wezmę dwa różańce, bo miała dla nich przeznaczenie.

A najdziwniejsze jest to, że posłużyła się człowiekiem, który nigdy różańca nie odmawiał. Później też dowiedziałam się, że rodzina uzdrowionego jest niewierząca, ale z pewnością ziarno zostało zasiane. Dzięki niech będą za tę łaskę Bogu Wszechmogącemu oraz Maryi, Wszechpośredniczce łask.

Teresa K. z Łukowa, zelatorka Żywego Różańca, członkini Legionu Maryi

Szanowni Państwo, pragniemy poinformować, że stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookies.
Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. OK