Twój e-mail:





Archiwum

Przeglądaj wg rocznika :

Różaniec kwiecień

Różaniec nr 04/786 2018

Różaniec kwiecień

Drodzy Czytelnicy!

Czy święci chodzą parami? Tak. Znamy święte bliźnięta: św. Scholastykę i św. Benedykta. Znamy św. Franciszka i św. Klarę, których – choć nie byli rodzeństwem – połączyło życie w ubóstwie i modlitwie, oddane Bogu. Znamy postacie Apostołów Słowian, Cyryla i Metodego, a także rodzeństwo z Fatimy Franciszka i Hiacyntę. Oczywiście pamiętamy o dwóch wielkich Apostołach, których uroczystość Kościół obchodzi w jednym dniu: św. Piotrze i św. Pawle. Przyznam, że ucieszyłem się, kiedy w tym samym dniu mogliśmy uczestniczyć w kanonizacji dwóch papieży – Jana XXIII i Jana Pawła II.

W kwietniowym numerze „Różańca” chcemy ukazać wspólną drogę do nieba, jaką pokonują małżonkowie złączeni świętym węzłem sakramentalnego małżeństwa. Św. Jan Paweł II po raz pierwszy wyniósł na ołtarze małżonków: Marię i Luigiego Beltrame Quattrocchich. Później Benedykt XVI ogłosił beatyfikację rodziców św. Teresy z Lisieux – Ludwika i Zelii Martin (kanonizowani przez papieża Franciszka). Do nieba nigdy nie idziemy osobno, choć każdy ma własną drogę świętości. Idziemy razem we wspólnocie Kościoła, wspólnocie rodziny, która jest kolebką świętości, we wspólnocie małżeńskiej.

Słynny francuski duszpasterz rodzin ks. Henri Caffarel w książce Znaki czasów – znaki łaski zwraca uwagę na to, że każda epoka miała swój typ świętości: w okresie narodzin Kościoła byli to męczennicy, potem eremici i ojcowie pustyni. Potem, gdy ci zaczęli żyć wspólnie, szkołami świętości stały się klasztory. W epoce renesansu świętość wypowiadała się w wielkim zapale misyjnym, potem przez zgromadzenia założone dla opiekowania się biednymi duchowo i fizycznie. „Czyż nie wolno sądzić, że wiek XX otwiera epokę świętych świeckich małżonków?” – pyta ks. Caffarel.

Przeżywając w naszych wspólnotach
parafialnych i różańcowych radość
ze Zmartwychwstania Chrystusa, przyjmijcie od nas
najserdeczniejsze życzenia:
Niech Wasze serca napełni pokój, który przynosi w darze
Zmartwychwstały Chrystus. Odwaga,
z jaką głosili prawdę o Zmartwychwstaniu Jezusa Apostołowie,
napełnieni Duchem Świętym,
niech Wam towarzyszy każdego dnia.
Niech będzie mocą do bycia w świecie świadkami nowej
ewangelizacji.
Chrystus Zmartwychwstał!
Zmartwychwstał prawdziwie!
Alleluja! Alleluja!

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny
Wraz z Redakcją „Różańca” i siostrami loretankami
Różaniec marzec

Różaniec nr 03/785 2018

Różaniec marzec

Drodzy Czytelnicy!

W tym roku podczas wizyty duszpasterskiej miałem wyjątkowo wiele okazji, aby zobaczyć uśmiechnięte i szczęśliwe rodziny, które oczekiwały narodzin dziecka. O dziwo, nie były to tylko młode małżeństwa, dla których ten cud miał się zdarzyć po raz pierwszy. Spotkałem szczęśliwych rodziców oczekujących drugiego i trzeciego dziecka. Jakże miła niespodzianka czekała mnie w domu, gdzie niedawno chrzciłem wnuczka: pradziadkowie powiedzieli mi, że młoda jeszcze babcia właśnie urodziła piąte dziecko, syna. Zdziwił mnie widok dziecięcego wózka w innym domu, gdzie najstarszy syn uczy się w pierwszej klasie technikum. Kiedy zobaczyłem jego mamę trzymającą dwutygodniowe niemowlę, zrozumiałem, że to najmłodszy braciszek, piąte dziecko.

Patrząc na te wszystkie rodziny – szczęśliwe, kochające się, kochające Boga – pomyślałem przez chwilę o tych biednych ubranych na czarno kobietach, protestujących przeciw życiu. Bo musimy pamiętać, że ta walka wciąż się toczy. Walka pomiędzy cywilizacją życia i cywilizacją śmierci. Jakże potrzeba wzmocnić rodziny, aby wciąż były w Polsce „kolebką życia”! Wsparcie rodziny to nie tylko rządowy projekt „500+”; to wsparcie rodziców i teściów, to troska szkoły i Kościoła o wychowanie kolejnego pokolenia Polaków. To nasza modlitwa o świętość rodzin. To wychowanie dojrzałych mężczyzn, którzy podejmą trud pięknego i odpowiedzialnego ojcostwa.

Kiedy dwa lata temu we Wrocławiu odbywały się święcenia kapłańskie, a następnego dnia miał iść ulicami „marsz dla życia”, ks. Aleksander Radecki, wieloletni ojciec duchowny, powiedział: „To, że w specjalnym marszu rodziny radośnie manifestują swoją obecność, świętują i przypominają swą niezastąpioną rolę, jest godne najwyższej pochwały. Dobrze, że chcą uświadomić społeczeństwu: «Bez nas nic nie zrobicie». To stąd biorą się księża, prezydenci, lekarze, nauczyciele… Mogliby nieść transparent: «Rodzina to kolebka powołania»”.

Współczesna młodzież już nie zna kolebki, która dawniej stała w każdym domu i czekała w gotowości, aby wykołysać kolejne dziecko przychodzące na świat. Najważniejsze jest jednak to, aby kolejne pokolenie Polaków doświadczyło piękna i radości rodziny. By każdy miał dom, w którym miłość jest codziennością, a poczucie bezpieczeństwa normą. Gdzie wiara umacnia i dodaje sił. Wówczas jest nadzieja, że rodzina wciąż będzie „kolebką życia”.

Trzeba nam wrócić do ślubów jasnogórskich i przypominać współczesnemu pokoleniu Polaków wciąż aktualne zobowiązanie: „Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady. Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w Żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, ­aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca Wszelkiego Życia i za najcenniejszy skarb Narodu. Królowo Polski, przyrzekamy!”. Dobrze, że w marcu Kościół stawia nam św. Józefa – Opiekuna Świętej Rodziny – jako potężnego patrona i orędownika. Jego przemożnej opiece zawierzamy ojców i matki, chrześcijańskie rodziny, aby stały zawsze na straży życia.


ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec luty

Różaniec nr 02/784 2018

Różaniec luty

Drodzy Czytelnicy!

We wrześniu ubiegłego roku po raz drugi w życiu znalazłem się w Lourdes, choć tego w ogóle nie planowałem. Przypadek, ktoś powie. A ja wiem, że to Bóg wybrał czas i miejsce, abym znalazł się tam, gdzie Matka Boża przed 160 laty objawiła się Bernadetcie Soubirous, tym razem „chory wśród chorych”. Dzięki mojemu przyjacielowi ks. Grzegorzowi i życzliwości organizatorów I Ogólnopolskiej Pielgrzymki Chorych mogłem przeżyć niezwykłe chwile pośród chorych i wolontariuszy z całej Polski. Zamieszkaliśmy w Accueil Notre-Dame – w tym samym miejscu, w którym podczas swojej pielgrzymki w 2004 r. zamieszkał św. Jan Paweł II: nie tylko jako zwierzchnik Kościoła, ale jako chory wśród chorych, niepełnosprawny wśród niepełnosprawnych.

W żadnym innym sanktuarium na świecie nie spotkałem tylu chorych w jednym miejscu. Procesja eucharystyczna to kilometrowy dywan utkany z ludzkiego bólu i cierpienia mężczyzn i kobiet, dzieci i ludzi młodych na wózkach prowadzonych przez wolontariuszy. Patrząc na ten ogrom ludzkiego cierpienia, pomyślałem: przecież oni mają prawo mieć pretensje do Boga, że ukarał ich tak strasznie. Nie, nic takiego nie nastąpiło. Oni szli za Jezusem niesionym w złocistej monstrancji i w ogromnej podziemnej bazylice czekali, aż kapłan podejdzie blisko i udzieli błogosławieństwa. Czekali, aż Jezus podejdzie tak blisko, aby dostrzec w ich oczach i sercach głęboką wiarę i duchową siłę. A wieczorem każdy z nich z różańcem w dłoni w procesji światła szedł lub jechał z nadzieją, że Maryja odmieni jego życie. Przyznam się, że wielkim przeżyciem było dla mnie zanurzenie w basenach, w wodzie wypływającej ze źródła, które wytrysnęło podczas objawień. I znów refleksja: ileż cudów przez wieki dokonało się w tym miejscu! To wyjątkowy dar dotknąć miejsca, które uświęciła swoją obecnością sama Maryja. Dlatego Msza święta w massabielskiej grocie, sprawowana pod przewodnictwem ks. Arkadiusza Zawistowskiego – krajowego duszpasterza służby zdrowia – była wyjątkowa i niepowtarzalna.

I choć nikt z pielgrzymów nie został widocznie uzdrowiony, nie zostawił swojego wózka, swoich kul, to wyjeżdżaliśmy wszyscy duchowo umocnieni i dotknięci łaską uzdrowienia serca i duszy. Dla wielu cierpienie i choroba nabrały sensu. Mnie spotkanie oko w oko z ludzkim cierpieniem przyniosło wewnętrzną radość i pokój. Nie wiem, jak potoczy się moje życie, przecież będę coraz starszy. Nie wiem, kiedy i jak wielkie cierpienie mnie spotka – może już wkrótce. Wiem, że nie jestem i nie będę sam, że Jezus, któremu ufam, będzie przy mnie i poniesie ze mną ten krzyż. I wiem, jak dobrze być przez cały czas w ramionach kochającej Matki, która daje mi różaniec. To modlitwa na każdy czas: zdrowia i choroby, radości i smutku, sukcesów i porażek.

Na koniec dedykuję wszystkim słowa św. Jana Pawła II, które powiedział do chorych ze Stowarzyszenia Papieża Jana XXIII zgromadzonych przed Grotą Lourdes w Ogrodach Watykańskich. Postawił im pytanie i zarysował odpowiedź: „Nie cierpieliście ani nie cierpicie na próżno: ból przynosi wam dojrzałość w duchu, oczyszcza wasze serca, daje wam realny sens świata i życia, wzbogaca was w dobroć, cierpliwość, wielkoduszność (…). Umiejcie dlatego nadawać chrześcijańską wartość waszemu cierpieniu, umiejcie uświęcać swój ból, ze stałą i wielkoduszną ufnością w Tym, który pociesza i daje moc” (21 maja 1979 r.).
Różaniec styczeń

Różaniec nr 01/783 2018

Różaniec styczeń

Drodzy Czytelnicy!

Na zakończenie Światowych Dni Młodych w Krakowie papież Franciszek spotkał się z wolontariuszami. Szybko zrezygnował z przygotowanego wcześniej przemówienia i po hiszpańsku powiedział im, że pierwszy warunek, aby być nadzieją, to pamiętać. „Rozmawiaj z rodzicami, z osobami starszymi, ale zwłaszcza rozmawiaj z dziadkami” – nauczał papież. I dodał: „Jeśli chcesz być nadzieją przyszłości, musisz przejąć pochodnię od swojego dziadka i babci”.

Przywołuję w pamięci obraz mojego dziadka Franciszka, który opiekował się mną w dzieciństwie, kiedy rodzice ciężko pracowali. Moją kochaną babcię Rozalię, która kiedy oznajmiłem jej, że idę do seminarium, ze łzami w oczach powiedziała: „Dziecko, będę się za ciebie modliła, abyś został dobrym księdzem. Czasem dam ci z emerytury parę złotych. Pamiętaj ­tylko, abyś nie przyniósł nam wstydu”. I kiedy jako już neoprezbiter odprawiałem pogrzeb, ze wzruszeniem zauważyłem mój obrazek prymicyjny, który ktoś włożył w zastygłe ręce spoczywającej w trumnie babci. Dziś Bóg dał mi łaskę troszczenia się na co dzień o mojego Kochanego Seniora, który był przede mną proboszczem i jest w tej parafii trzydzieści lat. Patrzę na jego kapłaństwo, gorliwość, modlitwę i ciągle tego kapłaństwa od niego się uczę.

Św. Jan Paweł II w liście do osób starszych tak pisał: „Ludzie starzy pomagają nam mądrzej patrzeć na ziemskie wydarzenia, ponieważ dzięki życiowym doświadczeniom zyskali wiedzę i dojrzałość. Są strażnikami pamięci zbiorowej, a więc mają szczególny tytuł, aby być wyrazicielami wspólnych ideałów i wartości, które są podstawą i regułą życia społecznego. Wykluczyć ich ze społeczeństwa znaczy w imię nowoczesności pozbawionej pamięci odrzucić przeszłość, w której zakorzeniona jest teraźniejszość”.

Popatrzmy, jakie ważne zadanie na nas spoczywa – myślę o wielu naszych Czytelnikach, którzy zaliczają się do „młodzieży 50+”. W jakże wielu rodzinach wnuki poznają podstawy wiary dzięki dziadkom! Kto jak nie dziadkowie modli się za już dorosłe dzieci, które mają już swoje rodziny? Kto modli się za wnuki, które nieraz gubią się na drogach wiary?

Wykorzystajcie, Kochani, okazję, aby styczniowy numer „Różańca” położyć gdzieś w zasięgu młodych – na biurku, gdzie wnuczek odrabia lekcje, pośród gazet, które przeglądają dorosłe dzieci, odpoczywając w fotelu po pracy. Może „przypadkiem”, czytając o roli osób starszych, dziadków, przyjdzie im do głowy myśl, aby podziękować Bogu za wielki skarb i na nowo ożywić piękne relacje ze swoimi dziadkami i starszymi rodzicami. To właśnie w styczniu przeżywamy Dzień Babci i Dzień Dziadka.

Szanowni Państwo, pragniemy poinformować, że stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookies.
Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. OK