Twój e-mail:













Archiwum

Przeglądaj wg rocznika :

Różaniec grudzień

Różaniec nr 12/771 2016

Różaniec grudzień

Drodzy Czytelnicy,
Kochana Rodzino Różańcowa!


Piękna jest modlitwa Romana Brandstaettera, który Słowo Boga, jakim jest Biblia, nazywa swoją ojczyzną, w której jest wszystko, „cokolwiek przeżyłem”, „cokolwiek pokochałem”. To na niej poeta uczył się pisać, uczył się prawdy, mądrości, przebaczenia, pokory, modlitwy.

Choć Bóg, przez natchnionych autorów mówiąc do człowieka, posługuje się naszą mową, to przecież żadne słowo ludzkie nie dorówna Bożemu, bo w nim zawarta jest Jego miłość do nas. Czas adwentowy i świąteczny będzie wypełniony przez nas słowami modlitwy i wigilijnych życzeń. Smutne jest to, że często są one puste i wypowiadane automatycznie – tylko dlatego, że tak wypada.
W mojej pamięci ciągle brzmią słowa życzeń, które w naszym domu podczas wigilijnej wieczerzy zawsze rozpoczynał tata. Trzymając opłatek w dłoni, najpierw dziękował Bogu za miniony rok i prosił Go, abyśmy się zawsze tak kochali i szanowali jak do tej pory. Pojawiało się też „przepraszam” za niepotrzebnie wypowiedziane słowa, które mogły zranić. Wiem, że teraz, kiedy taty nie ma już pośród nas, zrobi się pusto bez tych ważnych dla nas słów, pełnych ojcowskiej miłości. Wiem też, że będziemy do nich wracać jak do testamentu zostawionego po to, by przetrwał w naszych sercach jak najdłużej.

Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1, 14).

To Słowo Boga słyszymy nie tylko podczas Mszy świętej, ale zawsze, kiedy rozważamy tajemnice różańca świętego.
Otwórzmy się na nie.
Pozwólmy, aby napełniło nie tylko nasze serca, ale całą ziemię, i dotarło do najdalszych zakątków świata.
Niech przemienia nasze słowa w uczynki miłosierdzia, by dzięki temu świat stał się lepszy i nastał wreszcie upragniony pokój.

ks. Szymon Mucha
z redakcją „Różańca”
i siostrami loretankami
Różaniec listopad

Różaniec nr 11/770 2016

Różaniec listopad

Drodzy Czytelnicy!

W tym roku do Narodowego Czytania internauci spośród różnych propozycji wybrali Quo vadis Henryka Sienkiewicza. Pamiętam, jak sam zachwyciłem się tą powieścią pod koniec ósmej klasy i przeczytałem ją przez dwie noce. Nie zdawałem sobie wówczas sprawy, jak wielką cenę płacili ci, którzy przyznawali się do Chrystusa. Kiedy w liceum przyszło mi stanąć w obronie krzyża, który chciano usunąć z naszej szkoły, a nauczyciel na lekcji kpił z tego, że jestem ministrantem i noszę foskę – znak Ruchu Światło-Życie, do którego należałem – docierało do mnie, że wiara ma swoją cenę. Zrozumiałem, że wiara jest wielkim skarbem, którego trzeba bronić w wielu codziennych sytuacjach.

Dzisiaj nie ma już ani imperium cezara, ani Koloseum, gdzie odbywały się pogromy chrześcijan. Czy to znaczy, że w dobie demokracji, istnienia struktur Unii Europejskiej, poszanowania ludzkich praw, łatwiej jest być chrześcijaninem w pracy, wśród znajomych, w swoim środowisku? Wcale nie. Wiara zawsze nastawiona jest na konfrontację ze światem, który odrzuca Boga, i często wystawiona jest na pośmiewisko. Sam Pan i Mistrz nam to powiedział: „Jeśli Mnie prześladowali, i was prześladować będą” (J 15, 20).

Pamiętajmy, że pierwotny Kościół wyrósł na krwi męczenników. Dziś Kościół nie potrzebuje „nawozów sztucznych” i „zasilania chemią”; on wciąż potrzebuje krwi męczenników, która go odżywia i umacnia. To ich bohaterstwo i odwaga sprawiają, że widzimy, jak cenna jest wiara, za którą wielu pozwoli się wyszydzić i wyśmiać, a nawet odda za nią życie.

Trzeba nam wracać do słów św. Jana Pawła II, które wypowiedział u stóp Giewontu, wskazując na krzyż, który górale umieścili tam na przełomie wieków: „Nie wstydźcie się tego krzyża! (…) Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym”.

Boli widok młodego człowieka, któremu poświęciłem krzyż jako pamiątkę przyjęcia sakramentu bierzmowania, on ucałował go, powiesił na szyi, a po bierzmowaniu schował do szuflady, bo obciachowo jest nosić krzyż. I od tamtej pory nie pokazał się w kościele. Dlatego musimy pamiętać, że dopóki nie przestaniemy wstydzić się wiary, naszej przynależności do Kościoła, każdego dobra – dopóty nie przekonamy innych, że Jezus ma rację. Że dobro jest silniejsze od największego zła.


ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec październik

Różaniec nr 10/769 2016

Różaniec październik

Drodzy Czytelnicy!

Nie wiem, kto wpadł na ten pomysł, ale był po prostu genialny. Ponad dwa miliony młodych z całego świata podczas czuwania na Campus Misericordiae z papieżem Franciszkiem adorowało Jezusa Eucharystycznego umieszczonego w ołtarzu, który nosi tytuł „Światło Pojednania i Pokoju”. Ołtarz ten na stałe zostanie umieszczony w sanktuarium Matki Słowa w Kibeho w Rwandzie, kolejnym Międzynarodowym Centrum Modlitwy o Pokój, w ramach prowadzonego przez Stowarzyszenie Communita Regina della Pace dzieła „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”. Następnie Ojciec Święty posłał młodych, aby zanieśli na krańce świata „Ogień Miłosierdzia”, czyniąc ich w ten sposób „siewcami nadziei” i pokoju, który Jezus przynosi po zmartwychwstaniu swoim uczniom.

Wciąż jesteśmy świadkami wprost nieproporcjonalnego zderzenia większości ludzi na świecie, którzy pragną żyć w pokoju, z dosłownie garstką tych, którym wojna przynosi korzyść materialną – terytorialną, finansową itp. Niektórzy wprost mówią nawet o wojnie religijnej, co jest totalną bzdurą, bo jak powiedział to mocno i zdecydowanie papież Franciszek do dziennikarzy na pokładzie samolotu, kiedy wracał z Polski do Rzymu: „Mówię o wojnie interesów, o pieniądze, o bogactwa przyrody, o panowanie nad narodami, ale nie o wojnie religii. Wszystkie religie chcą pokoju, wojny chcą inni”.

Miesiąc różańcowy jest dla nas wspaniałą i niepowtarzalną okazją, aby bardzo konkretnie włączyć się w to wołanie ludzkości o pokój. Św. Jan Paweł II w liście o różańcu Rosarium Virginis Mariae podkreślał: „Różaniec nieraz wskazywali moi Poprzednicy i ja sam jako modlitwę o pokój. Na początku tysiąclecia, które rozpoczęło się przejmującymi grozą scenami zamachu z 11 września i w którym pojawiają się codziennie w tylu częściach świata nowe obrazy krwi i przemocy, ponowne odkrycie różańca oznacza zagłębienie się w kontemplowanie tajemnicy Tego, który «jest naszym pokojem», gdyż «obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość» (Ef 2, 14). Odmawiając zatem różaniec, nie można nie czuć się wyraźnie zobowiązanym do służby sprawie pokoju, ze szczególnym odniesieniem do ziemi Jezusa, nadal tak doświadczanej, a tak bardzo drogiej sercu chrześcijan”.

Weźmy mocno do serca zapewnienie Maryi wypowiedziane przed 100 laty w Fatimie: „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny!”.

Nie ma więc na co czekać! Z różańcem w ręku nieśmy światu pokój.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec wrzesień

Różaniec nr 09/768 2016

Różaniec wrzesień

Drodzy Czytelnicy!

Kiedy piszę te słowa, w uszach mam jeszcze słowa papieża Franciszka, który mówił do młodych na Campus ­Mi- sericordiae: „Nie przyszliśmy na świat, aby «wegetować», aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu: aby zostawić ślad”.

I czytam medialne podsumowania, jakże różne od siebie. Są słowa podziwu i gratulacje dla organizatorów za perfekcyjne przygotowanie, niesamowitą ucztę duchową podczas ­drogi krzyżowej czy czuwania modlitewnego, przepięknie przygotowane śpiewy. Inni mierzą to wydarzenie ilością pozostawionych śmieci, utrudnieniami w komunikacji, liczą, ile pieniędzy wydano na organizację. A ja zadaję sobie pytanie: jaki ślad pozostanie w sercach setek tysięcy młodych ludzi, którzy przyjechali z różnych zakątków świata, aby słuchać Piotra naszych czasów? Czy w ich sercach i umysłach pozostaną tylko wspomnienia o polskiej gościnności, zawarte znajomości i przyjaźnie? Czy zostanie w ich życiu jakiś ślad?

Papież Franciszek przyjechał przecież nie po to, aby przypodobać się młodym, ale by wyraźnie powiedzieć każdemu z nich: „Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło”.

Dlatego ostatniego dnia, posyłając ich z iskrą miłosierdzia w ręku i w sercu, mówił: „Światowy Dzień Młodzieży rozpoczyna się dziś i trwać będzie jutro, w domu, bo od teraz to tam Jezus chce cię spotykać. Pan nie chce zostać tylko w tym pięknym mieście albo w miłych wspomnieniach, ale chce przyjść do twego domu, być obecnym w twoim codziennym życiu: w nauce, studiach i pierwszych latach pracy, przyjaźniach i uczuciach, planach i marzeniach”.

Choć ŚDM za nami, z myślą o dzieciach i młodzieży rozpoczynających nowy rok szkolny podejmujemy w tym numerze „Różańca” tematykę czystości, która jest darem Boga. To wielka wartość. A wiemy przecież doskonale, że wszystko, co cenne, drogo kosztuje.

Warto w tym miejscu przywołać słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Sandomierzu w 2002 r.: „Pragnę wam powtórzyć to, co kiedyś już powiedziałem do młodzieży: «Tylko czyste serce może w pełni kochać Boga! Tylko czyste serce może w pełni dokonać wielkiego dzieła miłości, jakim jest małżeństwo! Tylko czyste serce może w pełni służyć drugiemu. Nie pozwólcie, aby zniszczono waszą przyszłość. Nie pozwólcie odebrać sobie bogactwa miłości»”.

I jeszcze raz powtórzę prośbę papieża Franciszka skierowaną do młodych na zakończenie drogi krzyżowej: „Chciałbym, abyście byli siewcami nadziei”.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Wakacyjny numer Różańca

Różaniec nr 07/767 2016

Wakacyjny numer Różańca

Drodzy Czytelnicy!

Wyjątkowe i niepowtarzalne będą tegoroczne wakacje. I nie chodzi mi wcale o wyśmienitą pogodę czy wymarzone miejsca, które zaplanowałem odwiedzić tego lata. Będziemy świadkami „megakumulacji Bożego miłosierdzia”. Kraków – miasto, z którego wyszło na cały świat orędzie Bożego miłosierdzia podyktowane przez Jezusa s. Faustynie – będzie gościł młodzież z całego świata. To tutaj na nowo zabrzmią słowa Jezusowego błogosławieństwa: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Szeroko otwarta zostanie „brama miłosierdzia” w sakramencie pokuty dla zmęczonych i poranionych grzechem, bo jak nauczał św. Jan Paweł II, miłosierdzie Boże to miłość, która jest większa niż grzech.

Będzie to czas radości i świadectwa, bo myli się ten, kto uważa, że miłosierdzie jest tylko zapłatą za nasze dobre czyny. Kolejność jest dokładnie odwrotna: tylko dzięki temu, że sam doświadczyłem miłosierdzia, potrafię ofiarować je innym. Nie dlatego jestem miłosierny, że spodziewam się miłosierdzia dostąpić, ale dlatego, że już go dostąpiłem.

Obecność „misjonarza miłosierdzia”, jakim bez wątpienia jest papież Franciszek, będzie okazją, by wsłuchać się w głos Piotra naszych czasów. Pragnie on „przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych, których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, w więzieniu” (por. Mt 25, 31-46) – jak zapowiedział w homilii podczas Mszy świętej na rozpoczęcie pontyfikatu. I choć sam zastanawiam się, co to dokładnie znaczy, że mamy wyjść z Ewangelią „na peryferie”, to jestem przekonany, że Ojciec Święty ma całkowitą rację. Dlatego obecność polskiej młodzieży pośród młodych całego świata w te wyjątkowe i niepowtarzalne dni przyniesie, mam nadzieję, podwójny owoc. Będziemy mogli doświadczyć entuzjazmu wiary ludzi młodych żyjących na różnych kontynentach. Poznać choć trochę ich kulturę i zwyczaje. Dla nas osobiście będzie to okazja, by „puścić iskrę miłosierdzia”, tak jak przy harcerskim ognisku, aby doszła do najdalszych zakątków świata i powróciła do nas z większą mocą.

Kochani! Czekamy z nadzieją na spotkanie podczas Światowych Dni Młodzieży w naszych diecezjach, parafiach i w Krakowie razem z papieżem Franciszkiem. Mamy nadzieję, że ci, którzy jeszcze się wahają, zdecydują się uczestniczyć w tym spotkaniu. Będziemy pilnie śledzić każde wydarzenie i każde słowo Ojca Świętego, aby po wakacjach podzielić się z wami naszymi przeżyciami. Zabierzcie więc na wakacyjne drogi słowa z orędzia papieża Franciszka z 21 stycznia 2014 r.: „Drodzy młodzi, Jezus wzywa nas, abyśmy odpowiedzieli na Jego propozycję życia, abyśmy zdecydowali, jaką drogą chcemy iść, żeby osiągnąć prawdziwą radość. Jest to wielkie wyzwanie wiary. (…) Jeśli i wy będziecie umieli powiedzieć Jezusowi «tak», to wasze młode życie wypełni się znaczeniem i tym samym będzie owocne”.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec czerwiec

Różaniec nr 06/766 2016

Różaniec czerwiec

Drodzy Czytelnicy!

Gdzie ta sprawiedliwość? Ktoś powie: głupie pytanie. Mimo to zadajmy je. Wszyscy o niej mówią, ale nikt jej nie widział…

Sprawiedliwość to oddanie każdemu tego, co się mu należy. Dlatego tak często brakuje jej w świecie, w którym żyjemy. Bo kto z nas tak naprawdę wie dokładnie, co każdemu się należy? Jaką sprawiedliwą karę wymierzyć zabójcy, skoro żadna, nawet największa nie zwróci życia ofierze? Jak sprawiedliwie podzielić majątek między dzieci, skoro każde z nich ma inne potrzeby i oczekiwania?

Aby uniknąć niesprawiedliwości, ludzie tworzą prawo, ale nawet ono często jest suche i bezwzględne, a bywa wręcz niesprawiedliwe.

Wielu z nas pamięta czasy, kiedy mięso, cukier, mąka, słodycze, alkohol, a nawet benzyna i buty były na kartki. Według socjalistycznej zasady „Każdemu po równo”. Przypominam sobie, jak cieszyliśmy się z bratem, że nasz kochany Tata nie ma problemu z alkoholem i mama na te same kartki zamiast alkoholu dla niego może kupować słodycze dla nas. Niestety, nie wszystkie dzieci miały tak słodko i sprawiedliwie.

Gdzie więc szukać sprawiedliwości? Papież Franciszek, ogłaszając Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, prowadzi nas do jej źródła: do Boga bogatego w miłosierdzie. Bóg, Stwórca i Ojciec, wie najlepiej, komu i ile się należy. Zna nasze potrzeby i możliwości. On przenika nasze myśli i zna doskonale motywy i intencje, jakie towarzyszą naszym czynom i słowom.

Nieraz myślę sobie: jakże biedni bylibyśmy, gdyby Bóg w swojej sprawiedliwości zaczął nas skrupulatnie rozliczać z każdego potknięcia i nakładać sprawiedliwą karę. Nawet najbardziej świętym by się oberwało. Jak dobrze, że On jest miłosierny i przebacza nasze grzechy! Warto przytoczyć tu słowa św. Jana Pawła II z encykliki Dives in misericordia, mówiące o związku sprawiedliwości z miłością: „Miłość niejako warunkuje sprawiedliwość, a sprawiedliwość ostatecznie służy miłości. Ów prymat, pierwszeństwo miłości w stosunku do sprawiedliwości (…), ujawnia się właśnie poprzez miłosierdzie. (…) Autentyczne miłosierdzie jest jakby głębszym źródłem sprawiedliwości”.

Może zamiast szukać sprawiedliwości i dopominać się o nią w każdej, najdrobniejszej nawet sprawie, wystarczyłoby zdobyć się na prosty gest miłosierdzia? Niekiedy przebaczenie i okazanie miłości okazuje się lepszą terapią i odnosi lepszy skutek niż nawet najbardziej sprawiedliwie nałożona i wymierzona kara.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny  
Różaniec maj

Różaniec nr 05/765 2016

Różaniec maj

Drodzy Czytelnicy!

Lubię wędrówki po górskich szlakach. Dla mnie góry to cisza, potęga i majestat Boga, który jest ich i moim Stwórcą. Dlatego trudno mi zrozumieć młodych ludzi, którzy idą w grupie za przewodnikiem, mając słuchawki na uszach i włączoną głośną muzykę. Wielu z nich boli cisza. Może dlatego, że w nich ciągle coś krzyczy? Nie wiedzą czasem, co zrobić z ciszą. Zabijają ją muzyką, telewizorem, komputerem – żeby tylko nie usłyszeć krzyku serca.

Jak cicho musiało być nie tylko w nazaretańskim domu, ale przede wszystkim w sercu Maryi, skoro usłyszała szept archanioła, a potem „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19).

„W kartuskich radach duchowych – pisze ks. Andrzej na blogu – proponuje się czasem takie ćwiczenie. Kiedy coś was zdenerwuje, kiedy cierpicie z takiego czy innego powodu, kiedy macie wielką ochotę uskarżyć się na coś, zemścić się na kimś, rzucić wszystko i uciec, kiedy miotacie się w jakimś niejasnym wzburzeniu, zachowajcie ciszę choćby przez jedną minutę i wsłuchajcie się w swoje serce. Usłyszycie wtedy trudne słowa Boga: bądź w pokoju, kocham cię, pozostaw ocenianie innych mnie, pozostaw chęć zemsty i kochaj, nie uciekaj i nie obrażaj się, bo tym więcej zepsujesz, niż zbudujesz. Ufam ci, ale i ty zaufaj mnie, Bogu, że ja z miłością kieruję światem. Jestem blisko ciebie, jestem w tobie, jestem twój…”.

Jeśli więc w moim sercu dużo będzie ciszy, to zawsze wyjdzie z niego miłość i pokój. Bo w ciszy serca mówi Bóg!

Ale trzeba też powiedzieć, że przerażająca jest cisza, kiedy obok dzieje się zło. Wtedy nie wolno nam milczeć. Granicą ciszy jest prawda, której nie mogę przemilczeć, bo tylko ona może mnie wyzwolić.

Piękny jest maj, kiedy cała przyroda zakwita dla Matki Bożej. Może warto wybrać się na majówkę? Ale nie do najbardziej obleganych przez turystów zakątków naszej pięknej polskiej ziemi. Poszukaj raczej ciszy lasu i wiejskiej łąki usłanej kwitnącym mleczem i stokrotkami. Może zatrzymasz się przy małej kapliczce wśród pól i łąk i za Kasprowiczem szepniesz cicho: „Ta jedna licha drzewina – Nie trzeba dębów tysięcy! – z szeptem się ku mnie przegina: «Jest Bóg i czegóż ci więcej?»”.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec kwiecień

Różaniec nr 04/764 2016

Różaniec kwiecień

Drodzy Czytelnicy!

Jak dobry i miłosierny jest Jezus! To było tego dnia i dokładnie o tej godzinie, kiedy papież Franciszek otwierał Drzwi Święte w bazylice św. Piotra w Rzymie, rozpoczynając Jubileusz Miłosierdzia. Mały wiejski kościół, w którym odbywała się pierwsza w dekanacie spowiedź adwentowa. Podchodzi do konfesjonału młody mężczyzna i ze skruchą i żalem wyznaje swoje grzechy. „Jezu Miłosierny – ze wzruszeniem pomyślałem w duchu – może to jest pierwszy na świecie człowiek, który korzysta z daru otwartego skarbca miłosierdzia, otwartych drzwi Roku Świętego”.

Rozmawiam z wieloma kapłanami, którzy przecież nie mogą zdradzać tajemnicy spowiedzi, ale z wielkim wzruszeniem potwierdzają: Jak dobry i miłosierny jest Jezus!

Czy papież Franciszek mógł powiedzieć światu, który przypomina wielką tykającą bombę, coś piękniejszego niż to, że najbardziej potrzebuje on miłosierdzia? „W miłosierdziu mamy dowód tego, jak Bóg kocha. On daje wszystko z siebie samego, zawsze, za darmo i nie prosząc o nic w zamian” (bulla Misericordiae vultus).

Może to jest ten czas, o którym Jezus mówił do s. Faustyny: „Mów światu o moim miłosierdziu (…). Jest to znak na czasy ostateczne (…). Póki czas niech uciekają się do źródła miłosierdzia mojego” (Dz. 848). Tego nie wiemy. Wie to tylko Bóg.

Biegnę więc z Piotrem i Janem do pustego grobu, by „ujrzeć i uwierzyć”, że Jezus zmartwychwstał!

Słucham opowiadania kobiet, które zastały pusty grób i spotkały Mistrza, aby dać wiarę ich słowom, że Jezus zmartwychwstał!

Chowam brudny palec, który jak Tomasz chciałem włożyć do Jego boku, i ze wstydem, że mam tak mało wiary, wołam: „Pan mój i Bóg mój” – Jezus zmartwychwstał!

Z papieżem Franciszkiem chcę iść „do wszystkich, tak wierzących, jak i tych, którzy są daleko”. I chcę wszystkim, całemu światu, powiedzieć: Jezus zmartwychwstał! Spotkałem Go!


ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny


Niech wielkanocna radość obejmie cały świat,
spragniony miłosierdzia! Radujmy, radujmy się, bracia!
Jeśli dzisiaj się radujemy, to dlatego,
że On zmartwychwstał!
Błogosławionych, pełnych miłości świąt
Zmartwychwstania Pańskiego

życzy redakcja
Różaniec marzec

Różaniec nr 03/763 2016

Różaniec marzec

Drodzy Czytelnicy!

Pewna kobieta od kilku lat żyła z mężczyzną, który był rozwodnikiem. Kiedy rozmawiałem z nią o tym w czasie wizyty duszpasterskiej, tłumaczyła się, że chodziło jej o dobro córki, którą do tej pory sama wychowywała.
Największym smutkiem dla niej, jak mówiła, było to, że w każdą niedzielę na Mszy świętej nie mogła jak dawniej przyjąć Jezusa w Komunii. Nie wytrzymała długo. Po roku zadecydowała o rozstaniu. Postanowiła na nowo podjąć wyzwania, które niesie ze sobą bycie samotną matką. Pamiętam spowiedź tej kobiety i to, z jak wielkim wzruszeniem przyjęła znów Komunię świętą po tak długim czasie. Jej smutek przemienił się w radość. Została długo po Mszy świętej, płacząc z radości i dziękując Bogu.
Wielki Post to czas smutku, czas rozpamiętywania męki Chrystusa. Oto spełniają się słowa Mistrza. Gdy Go zapytano, dlaczego Jego uczniowie nie poszczą tak jak uczniowie Jana? (por. Mt 9, 14), odpowiedział: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć” (Mt 9, 15).
Tak, teraz Pana młodego poniewierają, biczują, policzkują i plują na Niego, przybijają Go bezlitośnie do krzyża. To dla nas, uczniów Chrystusa, czas postu i smutku. Ale doskonale wiemy, że ten smutek w poranek wielkanocny przemieni się w radość zmartwychwstania.
„Jak mogą być szczęśliwi ludzie, którzy płaczą? – pytał papież Franciszek podczas Mszy świętej na rzymskim cmentarzu Campo Verano. – Jednak ten, kto w życiu nigdy nie doświadczył smutku, strapienia czy bólu, nigdy nie pozna mocy pociechy. Szczęśliwi mogą być natomiast ci, którzy potrafią się wzruszyć, potrafią odczuć w sercu cierpienie obecne w ich życiu, a także w życiu innych. Tacy ludzie będą szczęśliwi, ponieważ czuła ręka Boga Ojca ich pocieszy i pogłaszcze” (1 listopada 2015 r.).
Wielu świętych nie tylko w czasie postu rozważało mękę Chrystusa, by pozwolić, aby otoczyła ich wielka miłość, którą Jezus ukazał właśnie na krzyżu. On sam zaprasza nas – przez objawienia dane św. s. Faustynie – codziennie w godzinie swojej śmierci, którą nazywa Godziną Miłosierdzia, do smutku, do rozważania męki. Wszystko po to, aby smutek stał się dla nas błogosławieństwem; aby światu pogrążonemu w smutku grzechu, wojen, rozpaczy, zbrodni i terroryzmu wyprosić miłosierdzie.
Nie bój się wielkopostnego smutku. Nie bój się odrobiny postu, wyciszenia muzyki czy telewizora, zrezygnowania z tańców i zabawy. Ten smutek też będzie dla Ciebie błogosławiony, kiedy Twoje serce doświadczy obecności Boga i napełnione Jego miłosierdziem będzie skakać z prawdziwej radości.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec luty

Różaniec nr 02/762 2016

Różaniec luty

Drodzy Czytelnicy!

Niełatwo jest dzisiaj zrozumieć Chrystusowe słowa: „Błogosławieni ubodzy w duchu…” (Mt 5, 3). Przedziwna byłaby to droga do szczęścia, na której panuje bieda moralna i materialna, określana dziś mianem patologii. Nie o taką drogę chodziło Jezusowi! Ktoś powiedział, że „być ubogim w duchu to zgodzić się na całkowitą zależność”. Każdy z nas – niezależnie od tego, czy ma konto w banku, czy nie – może odkryć w swoim życiu wymiar ubóstwa, przestrzeń, w której nie wszystko zależy ode mnie, ale od Tego, który mnie stworzył, ukształtował i uczynił swoim przybranym dzieckiem.

Na swoim obrazku prymicyjnym umieściłem słowa z psalmu: „Serce me Jemu zaufało”. Wiedziałem, że kapłaństwo, które rozpoczynam, nie jest moje, ale Chrystusowe. Czułem, że cała moja posługa kapłańska nie może być tylko moim dziełem, bo byłoby to puste i bezowocne duszpasterstwo. I nie pomyliłem się. Dziś – z perspektywy 26 lat kapłaństwa – dziękuję Bogu za te chwile, kiedy czynił mnie bezradnym jak małe dziecko, ubogim duchem. Wtedy pociechą stawały się dla mnie słowa skierowane do św. Pawła: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 9). Św. Grzegorz z Nyssy powiedział to trochę inaczej: „Ubogi był Pan, abyś i ty nie bał się ubóstwa. Przeto jeśli z Nim, ubogim, będziesz ubogi, z Nim, królującym, będziesz królował”.

Dobrze, że papież Franciszek nie waha się zaprosić każdego z nas, byśmy stali się ubodzy w duchu, gdyż to błogosławieństwo „kształtuje naszą relację z Bogiem, z dobrami materialnymi i z ubogimi. W świetle przykładu i słów Jezusa dostrzegamy, jak bardzo potrzebujemy nawrócenia, aby nad logiką posiadania więcej przeważała logika bycia bardziej!”. Ojciec Święty wzywa wszystkich ludzi, szczególnie młodych, by postawili „Jezusa na pierwszym miejscu. On nas może uwolnić od zniewalającego bałwochwalstwa. Pokładajcie ufność w Bogu, drodzy młodzi! On nas zna, kocha nas i nigdy o nas nie zapomina. Tak jak troszczy się o lilie polne (por. Mt 6, 28), tak też nie pozwoli, aby czegokolwiek nam zabrakło”. Można przecież posiadać dużo, mieć swoją firmę, piękny dom i kilka samochodów i być wolnym, a można mieć bardzo niewiele, żyć skromnie z jednej pensji czy na koszt państwa i być ogarniętym żądzą posiadania.

Człowiek ubogi w duchu pokłada całą ufność w Bogu, bo wie, że wszystko inne zawiedzie. Chrystus obiecuje tak wiele tym, którzy „wszystko mają u Niego”, to „do nich należy królestwo niebieskie”. On doskonale wie, że i dzisiaj – w świecie tak bardzo przywiązanym do bogactwa – Jego droga błogosławieństw jest możliwa.

Nie dajmy się więc zwieść współczesnym bożkom, zwróćmy się całym sercem do Boga i pozwólmy się Mu ogarnąć nieskończonym miłosierdziem. Zgódźmy się na całkowitą zależność od Niego.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec styczeń

Różaniec nr 01/761 2016

Różaniec styczeń

Drodzy Czytelnicy!

W jednej z homilii ks. Mariusz Pohl zapytał słuchaczy, co jest lepsze: „Iść drogą reklamy czy błogosławieństw?”. Dla człowieka wierzącego odpowiedź jest jasna: „Pójście za Chrystusem drogą błogosławieństw”. Współczesny świat, zwłaszcza media, zdaje się jednak temu zaprzeczać. Jak napisał papież Franciszek: „W logice tego świata ci, których Jezus nazywa błogosławionymi, są uważani za «przegranych», za słabych. Gloryfikuje się natomiast sukces za wszelką cenę, dobrobyt, arogancję władzy, autoafirmację kosztem innych” (Orędzie na XXIX ŚDM 2014 r.).

Przyznam się szczerze, że coraz częściej denerwuję się, kiedy media ukazują w większości samą patologię. Przecież jest tylu szczęśliwych ludzi, którzy wybrali drogę wiary w Jezusa – „tę drogę, którą On sam idzie (…) i przedstawia ją jako drogę do prawdziwego szczęścia” (Orędzie na XXIX ŚDM 2014 r.).

Sam uważam się za takiego szczęściarza, któremu nie tylko kochani i wspaniali rodzice przekazali skarb wiary i miłości do Boga i ludzi. Chrystus bez mojej jakiejkolwiek zasługi wybrał i powołał mnie na drogę kapłaństwa. To jest moje szczęście, którego nikt inny nie jest w stanie mi dać. Przypominam sobie te chwile, kiedy szukałem drogi powołania. Pytałem wówczas Boga, czy ma być to kapłaństwo, czy małżeństwo. Pamiętam też piosenkę, którą śpiewałem podczas diecezjalnego przeglądu piosenki religijnej: „Wśród licznych dróg człowieczych jedna jest tylko prawdziwa. Lecz kto nam pokaże tę drogę? Kto powie, jak się nazywa?”, jej refren był odpowiedzią: „Tylko On, tylko On, ubogi Cieśla z Nazaretu. Tylko On, tylko On, On doprowadzi nas do celu”.

Kochani i wierni Czytelnicy! Na łamach „Różańca” zapraszamy, abyście w 2016 r. wyruszyli z nami drogą błogosławieństw. Do pójścia tą drogą zachęca młodych z całego świata papież Franciszek, który już wkrótce przybędzie do Krakowa. Jak powiedział Ojciec Święty: „Wszyscy jesteśmy powołani, aby iść drogą świętości, a droga ta ma imię i oblicze: Jezus Chrystus. To On nas uczy, jak stawać się świętymi. On w Ewangelii ukazuje nam drogę: drogę błogosławieństw” (1 XI 2013 r.). To prawda – droga nie będzie łatwa, ale z pewnością niezawodna.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny


Rozpoczynamy w imię Boże nowy rok pracy na cześć Matki Bożej Różańcowej. Uważamy tę pracę za najmilszy swój obowiązek i cieszymy się,że możemy mu trochę czasu poświęcić. Ufamy, że i nasi Czytelnicy z radością biorą do ręki „Kółko Różańcowe”, aby się przez nie pobudzać do coraz większej miłości dla Matki Bożej i w różańcu Ją wielbić żarliwie. A nie tylko powinniśmy wielbić Matkę Bożą, ale także mamy Jej żywot naśladować, zdobiąc swą duszę świętymi cnotami, jak przystało na dzieci Maryi, Matki Bożej i naszej.

Bł. ks. Ignacy Kłopotowski
„Kółko Różańcowe”, nr 1, 1927 r.


Dziewica z Dzieciątkiem

Obraz włoskiego artysty Carla Cignaniego Virgen con niño (wł. Dziewica z Dzieciątkiem) z Muzeum Kondeuszów (Musée Condé) w Chantilly we Francji to klasyczny przykład sakralnego malarstwa barokowego. Charakteryzuje je bogactwo nasyconych kolorów i zróżnicowanych faktur. Wizja artysty zanurzona w metafizycznej aurze.

Słodki obrazek macierzyństwa zakłóca kilka subtelnie wprowadzonych szczegółów: złożone ręce Matki Bożej i Jej wzrok zapatrzony w niebo oraz krzyż przytulony do twarzy Chrystusa i rany na Jego dłoniach. To przedstawienie wprowadza nas w rozmyślanie nad sensem tajemnicy Wcielenia, na którą składają się zarówno narodziny Syna Bożego, jak i Jego męka i zmartwychwstanie.

Anna Miller

Szanowni Państwo, pragniemy poinformować, że stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookies.
Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. OK