Twój e-mail:









Archiwum

Przeglądaj wg rocznika :

Różaniec grudzień

Różaniec nr 12/760 2015

Różaniec grudzień

Drodzy Czytelnicy!

Ostatnio wzruszyła mnie historia, którą przeczytałem na stronie Fundacji Służby Rodzinie „Nadzieja”. Aneta I Jarek to małżeństwo z 16-letnim stażem. Przez czternaście lat starania się o dziecko doświadczyli ogromnego cierpienia, ale towarzyszyła im również nadzieja. Od prawie dwóch lat jest z nimi ich córka Nadia Anastazja. Została poczęta dzięki leczeniu metodą naprotechnologii. Małżonkowie nazywają córeczkę Bożym dzieciątkiem, darem. Na ich twarzach trudno znaleźć ślad pozostawiony przez wieloletnie trudności I ból. Widać natomiast radość spełnionej nadziei. To rodzina rozmiłowana w Bogu.

Kochany papież Franciszek poprzez ogłoszenie całemu światu Nadzwyczajnego Roku Jubileuszowego Miłosierdzia pragnie wlać nadzieję w serca tych, którzy ją utracili albo dla których przestała być gwiazdą przewodnią w życiu. Miłosierdzie Boga to nadzieja nie tylko dla najbardziej zatwardziałych grzeszników, mocno uwikłanych w grzechy I nałogi. To nadzieja dla nas wszystkich, bo „któż z nas jest bez grzechu”, kto z nas nie potrzebuje zanurzyć się w miłosierdziu Boga… Jubileusz jest dla każdego z nas nadzieją na osobiste przeżywanie spotkania z Bogiem, który jest miłością.

Benedykt XVI powiedział: „Boże Narodzenie swoim światłem rozjaśnia mroki, często jeszcze otaczające nasz świat i nasze serca, i przynosi nadzieję i radość” (2 I 2013 r.). Niech te słowa będą dla nas zachętą, aby przeżyć zbliżające się święta z nadzieją na lepszy świat, skoro Bóg zechciał zamieszkać pośród nas.

Niech nadzieja płynąca z narodzenia Pana będzie jak Gwiazda Betlejemska, która zaprowadziła mędrców z dalekich krain do nowo narodzonego Zbawiciela świata. Niech ona rozpromienia nawet najciemniejsze zakątki naszej codzienności. Niech prowadzi nas wprost w miłosierne ramiona Ojca, czekającego na powrót marnotrawnego syna. Błogosławionych, pełnych nadziei świąt Bożego Narodzenia!

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny,
Redakcja „Różańca” i siostry loretanki
Różaniec listopad

Różaniec nr 11/759 2015

Różaniec listopad

Drodzy Czytelnicy!


Uczestniczyłem kiedyś w wyjątkowym rozpoczęciu roku szkolnego. Było to w polskiej szkole w niewielkiej miejscowości Ławaryszki niedaleko Wilna. Najstarszy uczeń z maturalnej klasy niósł na ramionach małą dziewczynkę – najmłodszą uczennicę, która dzwoniąc dużym jak na jej małe rączki dzwonkiem, oznajmiła koniec wakacji. Kiedy zaczęły się polonezy i oberki, na przemian ze śpiewem polskich pieśni patriotycznych, nie dało się ukryć łez wzruszenia. I choć obecne granice wskazywały na to, że jesteśmy na terenie obcego państwa litewskiego, to w sercach i duszach tych dzieci, ich rodziców, nauczycieli i wychowawców była Polska. W duchu pytałem sam siebie: „Dlaczego w nas, Polakach, mieszkających w swojej Ojczyźnie, nie ma tyle radości i wdzięczności właśnie za to, że jesteśmy Polakami? Czy rzeczywiście musi tak być, jak pisał Mickiewicz: „Ojczyzno moja! (…) Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił”?

Wspomnienie to często mi towarzyszy, kiedy patrzę na ludzi mojego pokolenia, które pamięta stan wojenny, i na kolejne pokolenie Polaków, którzy pytani o Katyń czy Powstanie Warszawskie, zdziwieni, o czym jest mowa, wzruszają ramionami. Wówczas przychodzi mi na myśl jeszcze inny obraz – św. Jana Pawła II, który zanim przywitał się na lotnisku z przedstawicielami władz państwowych i kościelnych, klękał i całował Polską ziemię. Bo jak mówił: „Polska jest matką szczególną. (…) Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”.

Kocham Cię, Polsko, dlatego staję pod krzyżem Chrystusa z wiarą ojców naszych.

Kocham Cię, Polsko, dlatego wpatrzony w Jasnogórski wizerunek Bogurodzicy, w łączności z tysiącami rodaków w kraju i za granicą, staję do Apelu, zapewniając: „Jestem, pamiętam, czuwam”.

Kocham Cię, Polsko, dlatego wiernie i uczciwie spełniam obowiązki wynikające z mojego stanu i zawodu.

Kocham Cię, Polsko, tak po prostu, bezinteresownie jak dziecko swoją mamę, która jest dla niego najważniejsza i jedyna.

Zmarły ks. Feliks Folejewski SAC przywołał kiedyś słowa wnuka Mahatmy Gandhiego, które wypowiedział do św. Jana Pawła II podczas jego wizyty w Indiach: „Dziękujemy Ci za Twoją Ojczyznę, za Polskę”. Ks. Feliks pytał dalej: „Czy możemy my – Rodacy – przeżywając wszystko to, co Polskę stanowi, powiedzieć Panu Bogu: «Panie Boże, dziękujemy Ci za Polskę; dziękujemy Ci za to, żeśmy się tu urodzili, żeśmy tu wyrośli i że tu przeżywamy nasz codzienny trud?»”.

Kocham Cię, Polsko, i dziękuję Bogu, że jesteś moją Ojczyzną!


ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec październik

Różaniec nr 10/758 2015

Różaniec październik


Drodzy Czytelnicy!

Jak wiele wiemy o modlitwie różańcowej, rozważając ­codziennie choćby jedną tajemnicę? Co robimy, aby ­różaniec nie był tylko „odklepywaniem” Zdrowasiek? Te i podobne pytania przychodzą na myśl w miesiącu różańcowym i stają się zachętą do odkrywania wciąż na nowo wielkiego skarbu, jakim jest różaniec.

Papież Leon XIII sam należał do stowarzyszenia Różańca Nieustającego. W jednej ze swoich licznych encyklik o różańcu napisał, że jest on „najdoskonalszą formą modlitwy”, ponieważ „stanowi mocną obronę naszej wiary, a w tajemnicach, będących przedmiotem naszej kontemplacji, wskazuje nam wzniosły wzór cnót”. Pius XI nazywał różaniec „psałterzem Matki Bożej, brewiarzem Ewangelii i życia chrześcijańskiego”, „mistycznym wieńcem” i „mistyczną koroną”. Dla św. Jana XXIII modlitwa różańcowa była tak bardzo cenna i droga, że odmawiał ją codziennie w całości przez cały rok, a św. Pius XII przypominał: „Jeśli pragniecie pokoju w swej rodzinie, odmawiajcie różaniec”. Św. Jan Paweł II zostawił nam jako testament List o różańcu, by w prosty sposób wyjaśnić, jak należy kontemplować tajemnice różańcowe, aby „pulsowały życiem ludzkim”.

Papieskie nauczanie zawarte w powyższych wypowiedziach ukazuje nie tylko popularność różańca w dziejach Kościoła, ale także to, że w każdej epoce, począwszy od czasów, w których żył św. Dominik, wierni na różne sposoby zgłębiali tę modlitwę, czyniąc ją coraz bardziej znaną i kochaną.

Ostatnio zauważyłem, że coraz więcej osób chce mieć różaniec zawsze przy sobie, dlatego wielu nosi go w postaci ­obrączki na palcu, bransoletki, a nawet w portfelu w formie przypominającej kartę kredytową. To dobry znak, że i my, ludzie XXI w., szukamy różnych sposobów odkrywania modlitwy różańcowej na nowo. Nie możemy jednak pozwolić, aby różaniec stał się tylko „pobożnym amuletem”, bo „ta owocna modlitwa – jak napisał bł. Paweł VI – jest nie tylko bardzo skuteczna w powstrzymaniu zła i nieszczęść oraz oddaleniu klęsk, jak wyraźnie widać w historii Kościoła, lecz również ożywia niezawodnie życie chrześcijańskie”.

Warto jest więc codziennie sięgać po różaniec i odmawiać choćby jeden dziesiątek. O wiele piękniejsze i bardziej owocne jest jednak rozważanie każdej tajemnicy, bo wtedy – jak napisał św. Jan Paweł II – różaniec prowadzi nas „do kontemplacji tajemnic wiary (…), ożywiając miłość ludu chrześcijańskiego do Matki Bożej, jeszcze wyraźniej zwraca modlitwę maryjną ku jej właściwemu celowi, którym jest uwielbienie Chrystusa”.

Nie próżnujmy zatem! Sami przekonajmy się o potędze różańca i dzielmy się tym odkryciem z innymi. Niech różaniec stanie się modlitwą wszystkich w każdym czasie i miejscu na ziemi!

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny
Różaniec wrzesień

Różaniec nr 09/757 2015

Różaniec wrzesień

Drodzy Czytelnicy!

Postawa wielu współczesnych ludzi przypomina „watowanie” bezpiecznika, które polega na tym, że w razie awarii, kiedy przepalił się bezpiecznik, a nie było pod ręką nowego, wystarczyło włożyć do środka cienki drucik, aby szybko naprawić szkodę. Problem w tym, że jeśli ten drucik okazał się zbyt gruby, to paliła się cała instalacja elektryczna, ale bezpiecznik był cały. Dlatego zawsze bardziej opłacało się założyć oryginalny bezpiecznik, o odpowiednio dobranych parametrach, niż kombinować.

Podobnie jest z sumieniem – jeśli „zawatujemy” je często popełnianym grzechem, obojętnością na zło czy krzywdę bliźniego, mówieniem: „Przecież wszyscy tak robią”, to nasze życie legnie w gruzach, ale sumienie będzie niewzruszone. Wybór należy do nas. Pytanie: „Czy to nam się opłaca?”.

Wszyscy ludzie bez wyjątku mają sumienie – zarówno święci, jak i złodzieje czy mordercy. Nie sztuka mieć sumienie, bo – czy mi się to podoba, czy nie – głos Boga rozbrzmiewa w duszy człowieka. Sztuką, i to wcale nie taką łatwą, jest tego głosu sumienia słuchać i nie zagłuszać go.

Parafrazując słowa Adama Mickiewicza: „Miej serce i patrzaj w serce”, można powiedzieć: „Miej sumienie i patrzaj w sumienie”. Ono najlepiej powie ci, co masz czynić w konkretnej sytuacji, jakie decyzje podjąć. Jeśli przez codzienny rachunek sumienia będziesz pielęgnował sumienie, to zareaguje, zanim zrobisz coś głupiego.

Codziennie każdy z nas ma powoływać się na klauzulę sumienia. Przede wszystkim przed samym sobą. Nie mogę tego powiedzieć czy zrobić, bo sumienie mówi mi inaczej i muszę go słuchać. Dlatego lekarz, farmaceuta, nauczyciel, menadżer czy polityk ma prawo, wręcz obowiązek całodobowo powoływać się na klauzulę sumienia: „Mam sumienie, więc nie mogę zabijać nienarodzonych dzieci; nie mogę sprzedawać środków wczesnoporonnych; nie mogę głosować za ustawą pozwalającą na selekcję i zamrażanie zarodków przy metodzie in vitro; nie mogę szerzyć ideologii gender”. Musimy słuchać „bardziej Boga niż ludzi”, głosu sumienia, a nie zimnej kalkulacji, gdzie liczy się tylko pieniądz.

Pamiętaj, że jeśli zagłuszysz choć na chwilę głos Prawdy, to on wcześniej czy później się odezwie z wielką mocą; lepiej, aby nie za późno.

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny
Wakacyjny numer Różańca

Różaniec nr 07/756 2015

Wakacyjny numer Różańca

Drodzy Czytelnicy!

My chcemy wolności, my chcemy wolności wokół nas” – krzyczeliśmy na pielgrzymkowym szlaku w czasach, kiedy zdejmowano krzyże w szkołach i nie wszyscy mogli chodzić oficjalnie do kościoła, chrzcili dzieci w innych parafiach. Refren tej piosenki był także buntem przeciw ówczesnemu systemowi: „Nie zrobią ze mnie łajdaka, nie zabiorą mi mojego świata. Jestem Polakiem i chcę być wolny, zawsze wolny”. Wtedy słowa „wolność’, „Solidarność” odmieniano przez wszystkie przypadki.
Wolność – to dar samego Boga, który nie uczynił nas marionetkami pociąganymi za sznurki, ale swoimi dziećmi, które są istotami wolnymi.
Wolność ma też swoją cenę. Tą ceną jest życie ludzkie. Można je „wygrać” lub „przegrać”, trochę tak jak na loterii.
Wolność – to codzienne wybory między dobrem a złem.
Wolność – to odpowiedzialność za drugiego człowieka, istotę wolną i rozumną jak ja.
Wolność – wbrew pozorom – ma też swoje granice, inaczej będzie samowolą.
Granicą wolności jest Dekalog – dziesięć Bożych wskazówek, jak dobrze korzystać z daru wolności. Kto uważa, że przykazania krępują go, ograniczają, ten nie zrozumiał słów Pisma Świętego: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”.

Czas wakacji sprzyja temu, by sobie trochę „poluzować”, jeśli chodzi o codzienne obowiązki. Można tak po prostu „wsiąść do pociągu byle jakiego…” i wyruszyć na krańce świata, i poczuć się wolnym. Proszę Cię, zabierz ze sobą różaniec i każdego dnia rozważaj choć jedną tajemnicę. To będzie prawdziwy smak wolności. Przygoda życia na co dzień z Jezusem i Maryją. Może po drodze spotkasz tych, których na uwięzi grzechu, nałogu trzyma szatan. Oni potrzebują Twojego świadectwa, Twojej modlitwy i wsparcia na drodze ku wolności, ku Chrystusowi. Zabierz ich ze sobą i wskaż im drogę.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec czerwiec

Różaniec nr 06/755 2015

Różaniec czerwiec

Drodzy Czytelnicy!

Piękni są ludzie autentycznie radośni i szczęśliwi po spotkaniu z Jezusem w konfesjonale, na modlitwie, po przyjęciu Komunii świętej. Trochę im zazdroszczę i myślę: „Szkoda, że nam, kapłanom, brakuje czasem radości i entuzjazmu na ambonie. Może dzięki temu więcej ludzi przyjęłoby do serca Dobrą Nowinę”.

Każdy święty chodzi uśmiechnięty. Tylko nawrócona jest zadowolona” – śpiewa Arka Noego i jest w tych słowach wiele prawdy. Św. Urszula Ledóchowska zapalała swoje siostry i wychowanki do „apostolstwa uśmiechu”, które – jak mówiła – „nie domaga się (…) ciężkiej pracy, wielkich umartwień i trudów, ale szczególnie dziś, w naszych czasach, bardzo jest pożądane, potrzebne i skuteczne”. Nakazywała wręcz: „Idźcie rozsiewać trochę szczęścia po tej łez dolinie, uśmiechając się do wszystkich, ale szczególnie do smutnych, do zniechęconych życiem, do upadających pod ciężarem krzyża, uśmiechając się do nich tym jasnym uśmiechem, który mówi o dobroci Bożej”.

Nigdy nie spotkałem smutnego misjonarza. To prawda, że wspominają oni o trudach życia na misjach, daleko od rodzinnego kraju. Mogą jednak godzinami opowiadać o dzieciach, które dzięki ich posłudze nie są głodne i mają możliwość uczenia się, o przygotowywaniu dorosłych do przyjęcia sakramentów, o chorych, którzy otrzymują pomoc i lekarstwa.

„Radość Ewangelii źródłem misyjnego zapału” – to hasło IV Krajowego Kongresu Misyjnego, który odbędzie się w Warszawie w dniach 12-14 czerwca br. Żywy Różaniec jest zaproszony nie tylko do udziału w kongresie, ale przede wszystkim do ukazywania swoim życiem radości Ewangelii, którą odkrywamy każdego dnia, rozważając tajemnice różańca i modląc się w intencjach wyznaczonych przez Papieża.

Na zakończenie pragnę podziękować ks. dr. Maciejowi Będzińskiemu, krajowemu sekretarzowi Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary, za świadectwo wspierania misji i za pomoc w zebraniu materiałów do niniejszego numeru.

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny
Różaniec maj

Różaniec nr 05/754 2015

Różaniec maj

Drodzy Czytelnicy!

Tak wielu ludzi poranionych jest przez grzech, ale nie dostrzega go w swoim życiu. Pamiętam, że mój kochany tato dopiero jak poczuł ból w spracowanej ręce, przychodził do mamy i mówił: „Wiesz, chyba jakaś drzazga mi weszła w palec”. Mama z politowaniem kręciła głową, widząc, że zebrała się ropa, bo drzazga już od dłuższego czasu tkwiła w bolącym miejscu. Sprytnie ją wyjmowała i robiła opatrunek, co przynosiło tacie natychmiastową ulgę.

Przywołuję ten obraz, bo często powtarza się on w konfesjonale. Przychodzą ludzie upodleni grzechem, z „ropiejącym” i „zbolałym” sercem. Niełatwo znaleźć gotowe rozwiązanie w labiryncie zagmatwanych ludzkich ścieżek. Trzeba nieraz wiele czasu i wysiłku, bo takie rany goją się bardzo długo.Jako kapłan mam też inne doświadczenie – o wiele częstsze niż to pierwsze. Ileż radości widzę na twarzach ludzi, którzy odbili się od dna – zostawili narkotyki, alkohol – i dziś wolni dzielą się świadectwem z innymi. Ile radości z powrotu po wielu latach do kratek konfesjonału. Tę tajemnicę zna tylko Bóg, który dotykiem swojej miłości odmienił ich serca.

Są i ci, którzy woleliby nie mówić o grzechu, bo lepiej się czują, nie nazywając go po imieniu. Niektórym nawet dobrze jest żyć w grzechu. Po prostu przyzwyczaili się do niego.

Musimy pamiętać, że „od początku Bóg wprowadził nieprzyjaźń pomiędzy człowieka a szatana, ojca zła i grzechu” (por. Rdz 3, 15). Historia zbawienia to historia miłości Boga do człowieka. I choć tak często człowiek przez grzech zadaje ranę Największej Miłości, Serce Boga nie przestaje bić takim samym rytmem, bo On nie może i nie chce przestać nas kochać.

ks. Szymon Mucha

redaktor naczelny
Różaniec kwiecień

Różaniec nr 04/753 2015

Różaniec kwiecień

Drodzy Czytelnicy!

Pierwsze dary Chrystusa Zmartwychwstałego to przebaczenie i pokój. Przeżywając z wiarą radość Świąt Wielkanocnych, prosimy zmartwychwstałego Pana:
Niech miłość zatriumfuje nad złem!
Niech pokój odniesie zwycięstwo nad nienawiścią!
Niech wiara pomoże nam pokonać każde zwątpienie!
„Nie lękajcie się! Jam zwyciężył świat”.
Alleluja!

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec marzec

Różaniec nr 03/752 2015

Różaniec marzec

Drodzy Czytelnicy!

Kto z nas nie pamięta z lekcji języka polskiego Legendy o św. Aleksym – młodzieńcu, który porzucił swoje dostatnie życie, aby umartwiać się i czynić pokutę. Przez wiele lat mieszkał pod schodami i nieraz wylewano na jego głowę pomyje. Niestety wielu ludziom ten średniowieczny „model” praktyk pokutnych tak mocno wyrył się w pamięci, że dziś drwiąco uśmiechają się, kiedy w Kościele słyszą po raz kolejny w Wielkim Poście wezwanie do pokuty.

„Pokuta jest (…) nawróceniem, które przechodzi z serca do czynów, a więc do całego życia chrześcijańskiego” – napisał św. Jan Paweł II (Reconciliatio et paenitentia, 4). Pokuta ma początek w skruszonym sercu, które dostrzega swój grzech, niedoskonałość, ale też pragnie przytulić się do Serca Jezusa pełnego miłości i przebaczenia. Właśnie to pragnienie serca prowadzi człowieka do podjęcia konkretnych czynów miłości. Pięknie wyrażają to słowa pieśni tak często śpiewanej przez młodzież w czasie Drogi krzyżowej: „Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal, Panie, byś został tylko Ty, na zawsze Ty”.

Bł. Paweł VI podkreślał, że do czynienia pokuty wszyscy są zobowiązani specjalnym przykazaniem: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1, 15). Zaznaczał równocześnie, że nie należy dążyć do wyszukanych form pokuty, gdyż już samo życie chrześcijanina może być formą pokuty, która przejawia się w wytrwałym wypełnianiu obowiązków wieku, stanu, powołania i w cierpliwym znoszeniu utrapień każdego dnia.

Jeżeli dokładniej przyjrzymy się orędziu fatimskiemu, zobaczymy, że jego istotną treść stanowi nie tylko codzienne odmawianie różańca. S. Łucja wiele razy mówiła, że najważniejszym elementem wprowadzania w życie fatimskiego orędzia jest uczciwość w wypełnianiu obowiązku wynikającego z powołania, które w życiu otrzymaliśmy, tzn. powołania jako mąż, ojciec, żona, matka, dziecko, uczeń itd.

Nie szukajmy więc w czasie Wielkiego Postu miejsc pod schodami jak św. Aleksy czy pustelni i grot skalnych jak eremici. Idźmy za sprawdzonymi od wieków i wskazanymi w Biblii czynami pokutnymi, jakimi są: modlitwa, post i jałmużna. Pamiętajmy, że wypełnianie codziennych obowiązków i zachowywanie Bożego prawa to najpiękniejsza pokuta, jakiej Bóg od nas oczekuje. Jeszcze jedno jest tu bardzo ważne: pokuta i nawrócenie to najpierw dzieło Boga. To On daje nam siłę do zaczynania od nowa. Gdy to zrozumiesz, możesz śmiało powiedzieć: „Teraz już wiem, jak Cię kochać. Przyjm moje «teraz», o Panie. Dziś rozpoczynam od nowa, bo kochać to znaczy powstawać”.

ks. Szymon Mucha

redaktor naczelny
Różaniec luty

Różaniec nr 02/751 2015

Różaniec luty

Drodzy Czytelnicy!

Tak wielu ludzi jest poranionych przez grzech, ale nie dostrzega go w swoim życiu. Pamiętam, że mój kochany tato dopiero jak poczuł ból w spracowanej ręce, przychodził do mamy i mówił: „Chyba jakaś drzazga mi weszła w palec”. Mama z politowaniem kręciła głową, widząc, że zebrała się ropa, bo drzazga już od dłuższego czasu tkwiła w bolącym miejscu. Sprytnie ją wyjmowała i robiła opatrunek, co przynosiło tacie natychmiastową ulgę.

Przywołuję ten obraz, bo często powtarza się on w konfesjonale. Przychodzą ludzie upodleni grzechem, z „ropiejącym” i „zbolałym” sercem. Niełatwo znaleźć gotowe rozwiązanie w labiryncie zagmatwanych ludzkich ścieżek. Trzeba nieraz wiele czasu i wysiłku, ponieważ takie rany goją się bardzo długo. Jako kapłan mam też inne doświadczenie – o wiele częstsze niż to pierwsze. Ileż radości widzę na twarzach ludzi, którzy odbili się od dna – zostawili narkotyki, alkohol – i dziś wolni dzielą się świadectwem z innymi. Ile radości z powrotu po wielu latach do kratek konfesjonału. Tę tajemnicę zna tylko Bóg, który dotykiem swojej miłości odmienił ich serca. Są i ci, którzy woleliby nie mówić o grzechu, bo lepiej się czują, nie nazywając go po imieniu. Niektórym nawet dobrze jest żyć w grzechu. Po prostu przyzwyczaili się do niego.

Musimy pamiętać, że „od początku Bóg wprowadził nieprzyjaźń pomiędzy człowieka a szatana, ojca zła i grzechu” (por. Rdz 3, 15). Historia zbawienia to historia miłości Boga do człowieka. I choć tak często człowiek przez grzech zadaje ranę Największej Miłości, Serce Boga nie przestaje bić takim samym rytmem, bo On nie może i nie chce przestać nas kochać.

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny
Różaniec styczeń

Różaniec nr 01/750 2015

Różaniec styczeń

Drodzy Czytelnicy!

Zanim człowiek wymyślił przepisy, paragrafy, było prawo – odwieczne prawo wyryte w sercu człowieka przez Stwórcę. Jestem człowiekiem, więc podlegam prawu. Ono jest we mnie.

Niestety nauczyliśmy się omijać prawo. Niektórzy mówią: „Przepisy są po to, żeby je łamać”. Zapominamy, że przestrzeganie prawa nas chroni. I choć dawno minęły czasy, kiedy obowiązywało „prawo buszu” – „prawo silniejszego”, to z zazdrością patrzę na świat przyrody, jaki on jest poukładany, uporządkowany. I patrzę na bałagan, bezradność wobec nieprzestrzegania prawa w świecie ludzkim. Skoro człowiek tak często łamie prawo przez siebie ustanowione, to nic dziwnego, że lekceważy prawo Boże, a nawet je odrzuca tylko dlatego, że jest Boże, czyli – jak myśli wielu – okrutne, bezwzględne i nieludzkie.

Często zapominamy, że to nie kto inny, tylko Bóg, stwarzając świat, poukładał w nim wszystko według idealnego porządku. Wystarczy przeczytać opis stworzenia (zob. Rdz 1-2). Niestety człowiek zaczął kombinować i dobrze na tym nie wyszedł (nie wychodzi), dlatego wciąż tęskni za sprawiedliwością, uczciwym ukaraniem zbrodniarzy i krzywdzicieli, tęskni za prawem, które pozwoliłoby mu być prawdziwie wolnym…

Przez cały rok w oparciu o Katechizm Kościoła Katolickiego będziemy szukać podstaw życia moralnego człowieka. Zaczynamy od prawa Bożego, w kolejnych numerach przyjrzymy się sumieniu, będziemy odkrywać prawdę o grzechu i Bogu pełnym miłosierdzia. Nowe cykle poświęcimy poznaniu duchowości życia zakonnego i wielkim twórcom reguł, w oparciu o które działają współczesne zgromadzenia. W formacji różańcowej pojawia się „formacja misyjna”, a w konspekcie zadanie: modlitwa w intencji Światowych Dni Młodzieży i za młodych ludzi. Oczywiście nie zabraknie też nauczania papieża Franciszka i aktualnych wydarzeń z życia Kościoła w Polsce i na świecie.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny

Szanowni Państwo, pragniemy poinformować, że stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookies.
Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. OK