Twój e-mail:









Archiwum

Przeglądaj wg rocznika :

Różaniec nr 12/749 2014

Różaniec grudzień

Drodzy Czytelnicy!

Gdy przeglądałem codzienne doniesienia prasowe o trwających wciąż na świecie wojnach, zrodziła się we mnie wielka tęsknota za Izajaszowym obrazem ukazującym czasy mesjańskie, kiedy „wilk zamieszka wraz z barankiem, (…) dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani działać na zgubę” (Iz 1, 6. 8-9). I zapytałem samego siebie, czy jest to w ogóle możliwe. Wtedy wielką nadzieją napełniły mnie słowa adwentowego psalmu: „Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie”, bo „za dni Jego rozkwitnie sprawiedliwość i wielki pokój, dopóki księżyc nie zgaśnie” (Ps 72, 7).
I znów jak co roku z radością w sercu wezmę do ręki biały opłatek i podam dłoń każdemu, nawet tym, którzy mnie zranili czy okłamali, bo wierzę mocno w to, co powiedział św. Jan Paweł II: „Nawet jeśli moce ciemności zdają się brać górę, człowiek wierzący wie, że ostatnie słowo nie należy do zła i śmierci”. I będę śpiewał z aniołami: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”, aby wszyscy usłyszeli, że Zbawiciel przyszedł już na ziemię.

Pomyślałem, że może dzisiaj przydałoby się wrócić do zasady treuga Dei (pokój Boży), wprowadzonej przez Kościół w średniowieczu, która głosiła, że „od Bożego Narodzenia aż do poniedziałku najbliższego po święcie Trzech Króli, dalej od Wielkiego Postu aż po oktawę Zielonych Świąt, dalej we wszystkie wigilie i święta, i przez trzy dni w każdym tygodniu, mianowicie od czwartku wieczora aż do świtu poniedziałku, niechaj pokój panuje wszędzie, by nikt nie uderzył nieprzyjaciela swego”. Z drugiej strony wystarczy przecież, aby w sercach wszystkich ludzi każdego dnia, a nie tylko raz w roku było Boże Narodzenie – wielkie święto pokoju! Bo na ziemię przychodzi Emmanuel – Książę Pokoju! To On przynosi pokój, którego świat dać nie może. Prośmy za św. Franciszkiem z Asyżu: „Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju”. Niech słowa tej modlitwy będą jednocześnie życzeniami od całej naszej Redakcji:
POKOJU, który mieści się w każdym ludzkim sercu!
POKOJU, który jest owocem Ducha Świętego!
POKOJU, który gasi wszelkie spory między ludźmi!
Błogosławionych, pełnych pokoju świąt ­Narodzenia Pańskiego!

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec listopad

Różaniec nr 11/748 2014

Różaniec listopad

Drodzy Czytelnicy!

Jak bardzo dzisiaj ulegamy sloganom, przekonałem się podczas wizyty duszpasterskiej, gdy rozmawiałem z pewnym młodym człowiekiem podczas wizyty duszpasterskiej. Na pytanie, czy chodzi na Mszę świętą w niedzielę, odpowiedział wprost: „W ogóle nie chodzę”. Swoją odpowiedź poparł argumentem: „Bo Kościół wtrąca się do polityki”. Wtedy ja zapytałem, co rozumie pod pojęciem „Kościół”. „No… to są księża, biskupi…”. Rzecz w tym, że żaden z kapłanów tej parafii nie poruszał w homiliach kwestii politycznych, nie agitował do żadnej partii ani nie sugerował, na kogo ludzie mają głosować. Natomiast o biskupach ten młodzieniec wiedział tyle, ile usłyszał w mediach.

Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński wiele lat temu powiedział: „Co dzisiaj na świecie jest sprawą polityczną, a co nią nie jest? To wszystko są sprawy ludzkie, a Kościół posłany jest, aby chrzcić i nauczać narody, mówiąc im, co zwycięża świat, co może ulżyć w jego niedolach, mękach, bólach i trwogach”. Idąc za nauką społeczną Kościoła – głoszoną m.in. przez św. Jana Pawła II, który pisał, że „głos Kościoła jest zawsze ewangelicznym krzykiem w obronie ubogich tego świata, tych, którzy są zagrożeni, otoczeni pogardą, i których prawa ludzkie są gwałcone” (EV 5) – nie mogliśmy na łamach naszego miesięcznika pominąć i tego drażliwego dla niektórych tematu: „Kościół i polityka”.

Jeśli więc polityka jest rozumną troską o dobro wspólne, a Kościół wspólnotą ludzi wierzących, to tych dwóch spraw nie da się od siebie oddzielić. Kościół nie może milczeć, kiedy łamane są Boże przykazania. To nasz święty obowiązek nauczać o godności życia ludzkiego, prawości sumienia, Dekalogu. Wierni świeccy również nie mogą milczeć, kiedy w parlamencie, w pokoju nauczycielskim, gabinecie lekarskim, na uczelni, w sklepie, autobusie rozmawia się o aborcji, o rozwodach, mieszkaniu razem przed ślubem itp. Ten głos musi być dzisiaj bardziej słyszalny niż kiedykolwiek – nie tylko z ambon, ale w codziennym życiu i pracy, musi się przebić przez wszystkie wciskane nam półprawdy i kłamstwa.

ks. Szymon Mucha,
redaktor naczelny  
Różaniec październik

Różaniec nr 10/747 2014

Różaniec październik

Drodzy Czytelnicy!

Wielu dziwi się, że zło jak bumerang powraca i ze zdwojoną siłą uderza w nas samych, kiedy odpłacamy nim za wyrządzoną krzywdę. Bóg od początku przyjął inną taktykę wobec zła: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej” (Rdz 3, 15). Szatan nigdy nie będzie przyjacielem Boga, ponieważ odrzucił Jego miłość. Wówczas Bóg nie zemścił się na szatanie i nie zniszczył zła. Ono istnieje na świecie obok dobra. Jezus Chrystus poprzez swoją śmierć na krzyżu zbawił nas największym i najdoskonalszym aktem miłości. Tym sposobem obezwładnił szatana. Bóg tryumfuje nad złem, naprawiając je miłością!

Św. Jan Paweł II, przebaczając Alemu Agcy, swemu niedoszłemu zabójcy, pokonał zło miłością. Św. Maria Goretti,11-letnia dziewczyna, która stanęła w obronie czystości, zginęła ugodzona czternaście razy nożem przez 17-letniego Aleksandra. Kiedy skazany na 30 lat więzienia Aleksander dowiedział się, że Maria, umierając, przebaczyła mu, nawrócił się i po odbyciu kary wstąpił do kapucynów.

Iluż bogatych, polityków czy ateistów zostało „rozbrojonych” miłością i pokorną służbą św. Matki Teresy z Kalkuty… Kazania bł. ks. Jerzego Popiełuszki były przepełnione Ewangelią miłości, czego nie mogli znieść ówcześni sprawujący władzę w Polsce. Jego męczeńska śmierć stoi u początku wielkiego zrywu ku wolności w naszej Ojczyźnie.

Zło tryumfuje wszędzie tam, gdzie próbuje się je zniszczyć przemocą, ale musi się poddać, gdy dostrzega panowanie ­miłości. Św. Jan Ewangelista napisał: „Bóg jest miłością” (1 J 4, 8). „Miejcie odwagę żyć dla miłości” – zachęcał nas św. Jan Paweł II. Najlepiej zacząć naprawiać świat od zaraz. Dlatego już teraz uczyń konkretny gest miłości, a przekonasz się, że to działa; że dobro jest potężniejsze od zła.

ks. Szymon Mucha
redaktor naczelny
Różaniec wrzesień

Różaniec nr 09/746 2014

Różaniec wrzesień

Drodzy Czytelnicy!

Na pytanie: „Za co młodzi kochają Jana Pawła II?” bardzo często pada odpowiedź: „Za to, że stawiał wymagania”. Na ŚDM wręczył młodym ludziom krzyż i wskazał im jedyną Drogę, którą warto iść, choć jest wymagająca i niełatwa – tą Drogą jest Jezus Chrystus.
Dziś stawia się duże wymagania, jeśli chodzi o zatrudnienie kogoś na dane stanowisko, przyjęcie na renomowaną uczelnię czy do prywatnej szkoły. Taki kandydat musi posiadać odpowiednie kwalifikacje, wiedzę i umiejętności, znajomość języków itp. Niepokoi jednak to, że przy tak wysoko postawionej poprzeczce nie stawia się najczęściej żadnych wymagań moralnych – tu obowiązuje szeroko rozumiana tolerancja. Zapominamy, że człowiek, od którego niczego się nie wymaga, nie będzie miał kręgosłupa moralnego i że nasze życie składa się nie tylko z przyjemności, ale i z obowiązków. Dziś jako dorosły człowiek jestem wdzięczny swoim rodzicom, nauczycielom, wychowawcom i katechetom, że byli wobec mnie wymagający.
Św. Jan Paweł II nauczał, że pójście drogą ewangelicznych wskazówek i wymagań jest szansą, aby „położyć zdecydowaną zaporę demoralizacji” oraz aby człowiek mógł „bardziej być”, a nie „więcej mieć”. Papież Polak wybrał drogę świętości i szedł nią konsekwentnie: od niełatwego okresu dzieciństwa i młodości, który przypadł na trudny czas wojny, poprzez pełną wiary odpowiedź na wezwanie Chrystusa do kapłaństwa aż po całkowite oddanie się w ręce Maryi i zawierzenie Jej: „Totus Tuus”.
Dla mnie osobiście słowa św. Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać” to konsekwencja słów, które codziennie wypowiadam: „Jezu, wierzę w Ciebie! Kocham Cię! Ufam Tobie!”. To bycie do dyspozycji Boga, nawet kiedy nie do końca rozumiem, czego ode mnie wymaga. To zgoda na wypełnienie Jego woli, kiedy miałem już inne plany. To walka o swoje człowieczeństwo, kapłaństwo i swoją świętość „wbrew wszystkim mirażom ułatwionego życia”. Jest to niezwykle trudne, ale jakże piękne.

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny
Wakacyjny numer Różańca

Różaniec nr 07/745 2014

Wakacyjny numer Różańca

Drodzy Czytelnicy!

Kiedy w czasie Mszy świętej z udziałem dzieci wychodzę z mikrofonem, aby porozmawiać z nimi o przeczytanej Ewangelii, w oczach niejednej z mam widzę strach. Czy dziecko dzisiaj nie odkryje jakichś tajemnic naszego domu?! – zdają się myśleć. Sam muszę bardzo uważnie słuchać, co dzieci mówią, bo ich szczerość potrafi „położyć” nawet najlepiej przygotowane kazanie.

My, dorośli, jesteśmy „specjalistami” od manipulowania prawdą. Zastanawiamy się, jak powiedzieć komuś prawdę, by go nie urazić. Jakim, pozornie niewinnym, kłamstewkiem się posłużyć, by ukryć coś przed żoną. Jak ominąć prawo, by uzyskać jakąś korzyść. Niektórzy „wyspecjalizowali się” w tym tak, że za prawdę uważają jedynie to, co oni sami uznają za słuszne.

Manipulacja wszechobecna w reklamie i mediach sprawia, że trudno nam odróżnić prawdę od kłamstwa, ludzi wiarygodnych i prawdomównych od oszustów i zwodzicieli.

Doświadczenie posługi kapłańskiej, m.in. rozmowy w kancelarii, na pielgrzymce czy w konfesjonale, pokazuje mi jednak coś pięknego: wielką tęsknotę za prawdą. Nawet ci, którzy na co dzień posługują się kłamstwem, szukają prawdy. Czują podświadomie, że prawda – choć czasem bolesna i kłopotliwa – może ich uzdrowić, nadać sens ich pogmatwanemu życiu.

Jakże warto wziąć sobie do serca słowa Chrystusa: „Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” także w kontekście prawdy. Przecież dziecięca radość życia wypływa właśnie ze szczerości, którą widać w oczach dziecka. Może dlatego tak wielu ludzi jest smutnych, bo nie ma w nich prawdy.

Na czas wakacyjnych przygód przyjmijmy słowa św. ­Urszuli Ledóchowskiej: „Uśmiech rozprasza chmury nagromadzone w duszy. Uśmiech na twarzy pogodnej mówi o szczęściu ­wewnętrznym duszy złączonej z Bogiem, mówi o pokoju czystego sumienia, o beztroskim oddaniu się w ręce Ojca Niebieskiego, który karmi ptaki niebieskie, przyodziewa lilie polne i nigdy nie zapomina o tych, co Jemu bez granic ufają” i radujmy się sercem przepełnionym prawdą.

ks. Szymon Mucha , redaktor naczelny
Różaniec czerwiec

Różaniec nr 06/744 2014

Różaniec czerwiec

Drodzy Czytelnicy!

Patrząc na życie i śmierć Jana XXIII i Jana Pawła II, możemy śmiało powiedzieć, że są oni wielkimi promotorami świętości. Papież Polak w Starym Sączu wołał: „Święci nie przemijają. Święci żyją świętymi i pragną świętości (…). Nie lękajcie się być świętymi! Uczyńcie kończący się wiek i nowe tysiąclecie erą ludzi świętych!”. Liczba ogłoszonych przez niego świętych i błogosławionych mówi sama za siebie. Św. Jan Paweł II zachętę do świętości zaliczył do najpilniejszych zadań duszpasterskich Kościoła.

To święci, tacy jak Jan XXIII i Jan Paweł II, „chronią Kościół przed miernością”. Oni emanowali świętością, czyli pięknem swojego człowieczeństwa, bogactwem osobowości, dobrocią, mądrością i miłością. To sam Jezus Chrystus uobecniał swoją miłość w ich życiu, pasterskiej posłudze, cierpieniu i śmierci. Jak powiedział papież Franciszek w homilii podczas Mszy świętej kanonizacyjnej: „Byli to dwaj ludzie mężni, pełni parezji (szczerości) Ducha Świętego i złożyli Kościołowi i światu świadectwo dobroci Boga i Jego miłosierdzia”.

W Niedzielę Bożego Miłosierdzia 2014 r. każdy z nas został zaproszony do świętości. Papież Franciszek postawił nam za wzór dwóch wyjątkowych ludzi, którzy bezbłędnie poprowadzą nas drogą naszego Mistrza i Pana – Jezusa Chrystusa. Któż z nas nie chciałby zostać świętym? Okazuje się, że to nie jest niemożliwe!

ks. Szymon Mucha , redaktor naczelny miesięcznika „Różaniec”  
Różaniec maj

Różaniec nr 05/743 2014

Różaniec maj

Drodzy Czytelnicy!

Wszyscy znamy historię nawrócenia św. Augustyna; zrozumieć ją można jedynie w kontekście łez jego matki, św. Moniki. Jak głęboka musiała być jej wiara, skoro tak długo i wiernie potrafiła błagać Boga o nawrócenie syna. Również matka św. Jana XXIII była osobą bardzo religijną. Urodziła 11 dzieci, z których Angelo, przyszły papież, przyszedł na świat jako czwarty. Niezwykła dobroć, ciepło i pogoda ducha papieża Jana to swoiste pozytywne piętno odciśnięte na jego sercu przez matkę. Gdy umierał, polecił, by przy jego łóżku postawić obraz Matki Bożej Częstochowskiej. 18 maja 1920 r. około godziny 17.00, gdy rozległo się bicie kościelnego dzwonu, a potem zabrzmiał śpiew Litanii loretańskiej ku czci Najświętszej Maryi Panny, przyszedł na świat Karol Wojtyła. Jego matka Emilia nauczyła małego Karola znaku krzyża i pierwszych modlitw oraz przygotowywała go do Pierwszej Komunii świętej, której niestety nie doczekała. Św. Jan Paweł II powiedział kiedyś, że „matka nauczyła go cierpieć”. Być może miał na myśli spokój i ufność, z jakimi znosiła swoje cierpienia.

Przywołując postacie matek tych świętych, myślę o swojej kochanej Mamie. Trudno wyrazić słowami podziw dla jej miłości, wiary i poświęcenia. Dziękuję Bogu, że mi Ją dał. Matki świętych nauczyły swoje dzieci kochać Tę, „która wszystko rozumie, sercem ogarnia każdego z nas” – Matkę Syna Bożego i naszą Matkę. Śpiewam więc z radością: „Jak dobrze twym dzieckiem być”, Maryjo, i za św. Janem Pawłem II powtarzam całym sercem: Totus Tuus – „cały jestem Twój”. Jestem spokojny o swoje życie i wiarę, bo Ona zawsze prowadzi mnie prostą ścieżką do Jezusa, mojego Mistrza i Pana.

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny  
Różaniec kwiecień

Różaniec nr 04/742 2014

Różaniec kwiecień

Drodzy Czytelnicy!

Niedawno śledziliśmy wysiłki polskich sportowców na olimpiadzie w Soczi i cieszyliśmy się zdobytymi przez nich medalami. Wówczas telewizja wyemitowała materiał, w którym dwunastoletni Kamil Stoch opowiadał o swoim marzeniu wystartowania na igrzyskach olimpijskich i zdobycia złotego medalu. To pragnienie cały czas nosił w swoim sercu, a na naszych oczach stało się ono rzeczywistością.

Czy przeżywając swoje „tu i teraz”, myślisz perspektywicznie? Nie tyle o wymarzonym kierunku studiów, pracy, stanowisku, domu, samochodzie, ile o swoim zmartwychwstaniu? Św. Paweł mówi wyraźnie: „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. (…) I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia” (1 Kor 15, 20. 22-23). Mnie osobiście ta perspektywa dodaje skrzydeł. Codziennie spotykam Jezusa żyjącego w Eucharystii, którą jako kapłan staram się jak najpełniej przeżywać. Pragnę jednak kiedyś spotkać się z Nim twarzą w twarz i powiedzieć Mu jak św. Piotr: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17).

Radość świąt Zmartwychwstania Pańskiego będzie w tym roku spotęgowana radością płynącą z kanonizacji dwóch wspaniałych papieży: bł. Jana XXIII, zwanego ­papieżem dobroci, i bł. Jana Pawła II – największego spośród Polaków. Ci święci pokazują nam, ludziom XXI w., jak żyć, aby usłyszeć kiedyś z ust samego Jezusa: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego Pana!” (Mt 25, 21).

„Miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 33).

Kiedy świat coraz bardziej lęka się o swoją przyszłość, my chrześcijanie z odwagą głosimy: Jezus żyje! Żyje w Kościele, sakramentach i swoim słowie. Chrześcijanie prześladowani i zabijani za wiarę głoszą: Jezus żyje! Małżonkowie zachowujący miłość i wierność głoszą: Jezus żyje! Matki przyjmujące każde poczęte życie głoszą: Jezus żyje! Gorliwi kapłani, siostry zakonne i bracia zakonni głoszą: Jezus żyje! Młodzi, którzy nie boją się, że Jezus odbierze im wolność, głoszą: On żyje!

Drodzy Czytelnicy „Różańca” i Rodzino Różańcowa!

  Codzienną modlitwą różańcową ofiarowaną w intencjach Ojca Świętego głosimy: Jezus żyje! Niech ta prawda przenika nas samych, nasze rodziny, parafie i całą naszą Ojczyznę.

„Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi.(…) On jeden ma słowa życia (…) wiecznego” (Jan Paweł II).

ks. Szymon Mucha,
redaktor naczelny i krajowy moderator
Żywego Różańca, wraz z Redakcją miesięcznika „Różaniec”
Różaniec marzec

Różaniec nr 03/741 2014

Różaniec marzec

Drodzy Czytelnicy!

Dla św. Augustyna jedną z największych wartości, jakie posiada ludzkość, jest siła przyjaźni. „To jest wartość, za którą warto oddać życie, za którą można oddać wszystkie dobra tego świata”. Augustyn porównuje małżeństwo, a pośrednio również rodzinę, do szkatułki, w której Bóg złożył ten cenny dar.

Mimo tylu wynalazków człowieka, tylu wspaniałych odkryć, jakich dokonał, na wszystkich szerokościach geograficznych rodzina pozostaje niezastąpiona. Próby wymyślenia czegoś, co mogłoby ją zastąpić, są z góry skazane na niepowodzenie, ponieważ nic nie dorówna doskonałemu zamysłowi Stwórcy, który stwarzając człowieka z miłości, do miłości go powołał.

Warto sobie uświadomić, że zanim powstały szkoły i uniwersytety, a na nich takie kierunki, jak pedagogika, psychologia i socjologia – istniała rodzina. Zanim ustanowiono prawo regulujące nasze codzienne życie i przed pojawieniem się na świecie patologii i uzależnień – była rodzina. O wiele wcześniej niż powstał feminizm i stworzono ideologię gender – była rodzina. W całej historii ludzkości nikt nie wymyślił nic bardziej sprzyjającego rozwojowi człowieka, mądrzejszego i lepszego niż rodzina.

To prawda, że rodzina funkcjonuje w społeczeństwie i podlega prawom danej społeczności, ale zawsze jej rola jest ­niezastąpiona. Państwo jest tym mocniejsze, im trwalsza i stabilniejsza jest wspólnota rodzinna. Ono ma ją wspierać i chronić, szczególnie tam, gdzie potrzebuje pomocy – gdy dotyka ją nieszczęście, bieda lub patologia. Państwo nie ma ­jednak prawa niszczyć rodziny przez ustawodawstwo sprzeczne z naturalnym porządkiem nadanym ludziom przez Stwórcę. Kościół z nadzieją patrzy na rodzinę, nazywając ją domowym Kościołem, bo – jak podkreśla Sobór Watykański II – to rodzice „przy pomocy słowa i przykładu winni być dla swych dzieci pierwszymi zwiastunami wiary” (Lumen gentium, 11). Szkoła uczy i wychowuje, ale jest to zawsze działanie wspomagające proces kształtowania człowieczeństwa, który naturalnie dokonuje się najpierw i przede wszystkim w rodzinie.

W sytuacji, gdy w różny sposób próbuje się niszczyć to, co jest oczywiste i niezaprzeczalne, jeszcze bardziej aktualne staje się wołanie bł. Jana Pawła II: „Rodzino, stań się tym, czym jesteś! – to znaczy stań się «głęboką wspólnotą życia i miłości małżeńskiej», powołaną do ofiarowania miłości i przekazywania życia!”.

  ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny  
Różaniec luty

Różaniec nr 02/740 2014

Różaniec luty

Drodzy Czytelnicy !

Jestem niewypowiedzianie wdzięczny mojemu Tacie za to, że jako mężczyzna – mąż i ojciec – ciężko dla nas pracował, np. gdy budował nasz dom, kiedy Mama nosiła mnie pod sercem. Był surowy i wymagający, dlatego z bratem woleliśmy, gdy to Mama chodziła na wywiadówki. Dużo czasu spędzaliśmy razem, bo lubiliśmy Tacie pomagać, kiedy majsterkował. Choć do kościoła zawsze chodził z Mamą pod rękę, to w świątyni siadał na swoim ulubionym miejscu. Jak każdy mężczyzna niecierpliwił się, kiedy wybieraliśmy się w gościnę, a Mama była niegotowa, podczas gdy on, już ubrany, czekał przy furtce. Jak ja dziękuję mojej kochanej Mamie, że była kobietą – żoną i matką, że stale krzątała się w kuchni i troszczyła się o cały dom. Choć o ważnych sprawach Rodzice zawsze wiele ze sobą rozmawiali, ostateczną decyzję podejmował Tata. Mama miała jednak swoje kobiece sposoby, aby Tatę udobruchać lub przekonać. Gotowanie i prasowanie to była Mamy działka, ale kiedy pracowali na zmiany, to Tata też przygotowywał obiady, a takiego placka drożdżowego jak On piekł, nikt na świecie upiec nie potrafił. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że „«bycie mężczyzną», «bycie kobietą» jest rzeczywistością dobrą i chcianą przez Boga: mężczyzna i kobieta mają nieutracalną godność, która pochodzi wprost od Boga, ich Stwórcy. (…) W swoim «byciu mężczyzną» i «byciu kobietą» odzwierciedlają oni mądrość i dobroć Stwórcy” (nr 369). Jan Paweł II natomiast w Komentarzu do ksiąg Starego Testamentu dodaje: „Mężczyzna i kobieta, uczynieni na obraz i podobieństwo Boże, od początku pomyślani zostali tak, aby mogli rozwijać w czasie dialog miłości istniejący w sercu Boga i przekazywać Jego stwórcze słowo, źródło życia”. Nietrudno dostrzec różnice między mężczyzną a kobietą. Poza różnicami fizycznymi widoczna jest ich odrębność psychiczna. Kościół wypowiada się w tej kwestii jasno, jednoznacznie i stanowczo: „Każdy człowiek, mężczyzna i kobieta, powinien uznać i przyjąć swoją tożsamość płciową” (KKK 2393). Wbrew obiegowym i często krzywdzącym opiniom Kościół na równi traktuje mężczyznę i kobietę. Każde z nich ma swoje ważne miejsce w Kościele, bo – jak przypominał bł. Jan Paweł II – „oboje wszakże ­zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga” (Mulieris dignitatem, 6). Kochane Panie i Drodzy Panowie, umiejmy dziękować Bogu za dar bycia kobietą i dar bycia mężczyzną. Parafrazując słowa Papieża Polaka, możemy powiedzieć, że dla każdej i dla każdego z nas jest to „dar i zadanie”.

ks. Szymon Mucha , redaktor naczelny
Różaniec styczeń

Różaniec nr 01/739 2014

Różaniec styczeń

Drodzy Czytelnicy!

Trzeba choć raz wejść na chwilę do Domu Pomocy Społecznej w Niegowie, prowadzonego przez siostry samarytanki, aby zrozumieć słowa bł. Jana Pawła II, który mówił, że „Ewangelia, głosząc dobrą nowinę o Jezusie, jest również dobrą nowiną o człowieku – o jego wielkiej godności”, a „cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne oraz naukowe”. Siostry opiekują się dziećmi o dużym stopniu niepełnosprawności; część z nich porozumiewa się językiem zrozumiałym tylko dla ich opiekunów. Wszyscy są jedną rodziną, o którą  troszczą się uśmiechnięte siostry.

Sługa Boża Matka Wincenta Jaroszewska, założycielka Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego, poleciła siostrom wpatrywać się w krzyż i w bogactwie liturgii oraz w śpiewie gregoriańskim szukać siły do posługi. Sama, szukając drogi swego powołania, rozpoczęła pracę w szpitalu św. Łazarza w Warszawie – wśród prostytutek. Kapłan, który ją znał, wspomina: „Matka patrzyła na moralnie zaniedbanych jak na nieszczęśliwe osoby, które trzeba kochać. Wiedziała, że one są stworzone na obraz i podobieństwo Boże”.

„Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz?” (Ps 8, 5) – woła psalmista. A ja nie przestaję pytać sam siebie: Kim są ci, którym odbiera się życie, zanim się narodzą? Kim są ci, których w wyniku procedury in vitro skazuje się na pewną śmierć i którzy zamrożeni czekają w kolejce po życie? Czy oni nie są – tak jak ja czy Ty – dziećmi tego samego Boga? „Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać Ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali? Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd” – mówiła bł. Matka Teresa z Kalkuty. W 1979 r. w homilii wygłoszonej na terenie byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz Jan Paweł II, który dostrzegał nierówną walkę, jaka toczy się we współczesnym społeczeństwie między kulturą śmierci a kulturą życia, pytał: „Czyż ktoś na świecie może się jeszcze dziwić, że papież, który tu, na tej ziemi urodził się i wychował (…), pierwszą encyklikę (…) poświęcił w całości sprawie człowieka, godności człowieka – prawom człowieka wreszcie!”.  

Początek roku kalendarzowego sprzyja refleksji nad tym, że wszystko tu na ziemi ma swój początek i koniec, rodzi się i umiera. Warto jednak uświadomić sobie, jak wielką godnością został obdarzony człowiek. „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3, 1).

ks. Szymon Mucha, redaktor naczelny

Szanowni Państwo, pragniemy poinformować, że stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookies.
Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. OK